Ma 48 lat. Od najmłodszych lat był aktywny sportowo i organizacyjnie. Ubiega się o stanowisko wójta gminy Oława, chociaż obawia się, że bez niego wiele spraw w bystrzyckiej szkole zacznie się “sypać”. Z Ryszardem Wojciechowskim rozmawia Jacek Placety

Niech się kręci!

powrót

Obok nas



Ryszard Wojciechowski

- Kandyduje pan na wójta gminy Oława. Co ma pan do zaoferowania mieszkańcom?

- Przede wszystkim stabilizację, kontynuację działań podjętych w poprzedniej kadencji i realizację przyjętej strategii gminy, obejmującej rozwój przemysłu i usług w podstrefach ekonomicznych w Stanowicach i Godzikowicach, kanalizację sanitarną w pozostałych wsiach gminy, wraz z budową gminnej oczyszczalni ścieków w ramach programu Ślęza-Oława, obwodnicę Oławy, Ścinawy Polskiej, Godzikowic i Chwalibożyc, dokończenie budowy hali sportowej w Marcinkowicach i rozpoczęcie wznoszenia sal gimnastycznych przy szkołach w Osieku i Sobocisku. W planie jest także budowa świetlic w Lizawicach i Gaju Oławskim oraz remizy strażackiej w Siedlcach. To podstawowe zadania inwestycyjne, na większość z nich są już gotowe projekty, a nawet pozwolenia na budowę. Opracowujemy już wnioski o ich sfinansowanie z funduszy unijnych.

Będę dbał o oświatę, kulturę i - jako wieloletni działacz Szkolnego Związku Sportowego oraz LZS-ów - o rozwój fizyczny dzieci i młodzieży. Moim priorytetem będzie też poprawa sytuacji materialnej najbiedniejszych rodzin. Dla realizacji tych zadań będę współpracował z tymi mieszkańcami gminy, którzy - podobnie jak ja - chcą zapewnić jej rozwój.

- Jest pan przewodniczącym Rady Gminy. Czego nie udało się zrobić podczas tej kadencji i co uznaje pan za największą porażkę kierowanego przez pana samorządu?

- Myślę, że ta kadencja była bardzo pozytywna, bo dzięki zaangażowaniu wójta, zdecydowanej większości radnych i pracowników, pozyskaliśmy 28 milionów złotych z Unii Europejskiej oraz innych źródeł na realizację zadań inwestycyjnych, m.in. kanalizację Zaodrza, budowę sal sportowych, świetlic, dróg i wodociągów. O naszym zaangażowaniu świadczy fakt, że rada podjęła ponad 450 uchwał istotnych dla gminy. Uważam, że zostawiamy gminę w dobrej kondycji, z najwyższym w historii budżetem, z inwestycjami przemysłowymi gwarantującymi znaczący przyrost nowych miejsc pracy, z dobrze przygotowanymi zadaniami inwestycyjnymi na przyszłość.

Z pewnością większą nerwowość powodowały niepotrzebne zawirowania wokół wójta, a moglibyśmy w tym czasie jeszcze więcej zyskać. Niestety, nie wszystkim odpowiadał panujący układ, niektórzy radni robili wszystko, aby zamiast pomóc, osłabić tempo funkcjonowania rady.

- Otrzymał pan poparcie ze strony wójta Jana Kownackiego oraz jego zastępcy Zbigniewa Pryjdy. Jak będzie wyglądała pana kampania przy takim wsparciu?

- Jestem wdzięczny obecnym włodarzom gminy, że uznali moje kompetencje do sprawowania najważniejszej funkcji w samorządzie. Nie będę prowadził jakiejś wielkiej kampanii - afisze, ulotki, a jeśli będzie taka wola mieszkańców, to spotkam się z nimi w poszczególnych miejscowościach. Czasu jest bardzo mało, ale przemawia za mną cała moja dotychczasowa praca - funkcjonowanie w radzie i w różnych strukturach sportowych i społecznych gminy.

- Pomówmy zatem o pana dotychczasowej działalności...

- Od najmłodszych lat byłem aktywny sportowo i organizacyjnie. Jeszcze jako uczeń liceum założyłem w Nowym Otoku zespół piłkarski Piast, z którym przeszliśmy drogę od ligi gminnej do klasy B. Niestety, dodatkowe obowiązki, które spadły na mnie w Bystrzycy, zmusiły mnie do zaprzestania gry w piłkę i prowadzenia tej drużyny. W Bystrzycy również założyłem klub - ULKS Młodzik, którego lekkoatleci odnoszą szereg sukcesów w skali kraju. Już 25 lat jestem sekretarzem SZS gminy Oława i ten okres jest niekończącym się pasmem zawodów - jesteśmy jedną z najlepiej zorganizowanych jednostek pod względem liczby imprez. Dzieje się tak również dlatego, że władze gminy we właściwy sposób podchodzą do tematu finansowania sportu i od lat możemy liczyć na pieniądze. Od 1983 roku jestem działaczem Rady Miejsko-Gminnej LZS w Oławie, a od chwili powstania powiatów trafiłem do Rady Powiatowej SZS i Zarządu Powiatowego LZS. 15 lat temu w czynie społecznym od podstaw wybudowałem stadion w Bystrzycy, a później stworzyłem trasy biegowe. Przez 8 lat z rzędu były tam organizowane mistrzostwa Dolnego Śląska w biegach przełajowych, każdorazowo z udziałem ponad tysiąca młodych adeptów lekkiej atletyki. Ponadto od lat organizuję obozy sportowo - wypoczynkowe, razem 94. Natomiast działalność samorządową rozpocząłem w 1988 roku, kiedy trafiłem do Wojewódzkiej Rady Narodowej, a od 1990 roku jestem nieprzerwanie radnym gminy Oława. W pierwszej kadencji byłem członkiem zarządu tej rady, w drugiej przez rok wiceprzewodniczącym, a następnie przewodniczącym w bardzo trudnym okresie działalności rady, kiedy na naszych sesjach często pojawiali się przedstawiciele sejmiku wojewódzkiego. Natomiast w poprzedniej kadencji byłem wiceprzewodniczącym rady.

- Wielu przeciwników twierdzi, że nie poddał się pan lustracji...

- To nieprawda - poddałem się lustracji i dysponuję stosownym poświadczeniem, że od 16 marca ubiegłego roku czekam na rozstrzygnięcie. Chciałbym, aby doszło do tego jak najszybciej, ale nie mam na to wpływu, bo dokumenty w mojej sprawie przesłano do Warszawy, gdzie procedury są bardzo długie. Nie mam nic na sumieniu, więc nie mam się czego obawiać.

- Podczas poprzednich wyborów był pan posądzany o agitację wyborczą i zarządzono powtórne głosowanie w Bystrzycy...

- Była to zwykła złośliwość tych, którzy przegrali. Przy okazji wyborów możliwe było otwarcie budowanej hali, mieszkańcy mogli ją pooglądać. Niektórzy uznali to za agitację i powtórzono wybory, które zakończyły się podobnym, korzystnym dla mnie wynikiem. Dlatego uważam, że wywołało to niepotrzebne zamieszanie i dodatkowe koszty.

- Na pana wizerunku cieniem kładzie się sprawa uderzenia dziecka...

- Nie było takich przypadków, a do jedynego incydentu doszło w 1994 roku, kiedy młody człowiek demolował bystrzycki stadion. Potrafię się dogadać zarówno z rodzicami, jak i z dziećmi, bo funkcjonuję w bystrzyckim środowisku już dość długo. W miejscowej szkole pracuję już 20 lat, a mieszkam 18 i z każdym rodzicem spotkam się osobiście, aby wymienić uwagi na temat dzieci. Całą tę sprawę uważam za element brudnej kampanii przedwyborczej...

- Podczas jednej sesji był pan badany alkomatem. Czy ma pan z tym jakieś problemy?

- Nie mam i nikt nie powinien mieć podstaw do jakichkolwiek obaw. To zwykłe pomówienia, a incydent podczas sesji Rady Gminy Oława, kiedy niesłusznie posądzono mnie o prowadzenie obrad w stanie nietrzeźwym, jest tego najlepszym przykładem. Badanie przeprowadzone przez wezwanych przeze mnie funkcjonariuszy policji dało wynik 0,00.

- Nie ma pan wyższego wykształcenia. Czy “ucieczka” w politykę nie jest dla pana jedyną szansą na zatrudnienie?

- W tej chwili robię licencjat, więc mojego startu w wyborach na wójta gminy Oława nie można postrzegać jako ucieczkę ze szkoły. Wręcz przeciwnie - obawiam się, że w bystrzyckiej szkole pozostało jeszcze tyle pracy do wykonania, by kiedy mnie braknie, to wszystko nie zaczęło się “sypać”. Jest przecież tartan, hala sportowa, SZS, klub, będzie nawierzchnia ze sztucznej trawy. Dotychczas jakoś udawało mi się to wszystko godzić, ale kiedy zostanę wójtem, będę musiał znaleźć godnych następców, aby to wszystko nadal się “kręciło”.

- Jak ocenia pan swoje szanse w tegorocznych wyborach i co sądzi pan o kontrkandydatach?

- To trudne pytanie, ale niebawem odpowiedzą na nie sami wyborcy. Z optymizmem traktuję swój start, bo jestem osobą znaną w gminie Oława od lat. Moim rywalom także życzę jak najlepszego wyniku. Nie zamierzam prowadzić brudnej kampanii, choćby takiej, jak podczas ostatniego etapu poprzednich wyborów. Dlatego nie chcę wypowiadać się źle o kontrkandydatach. Każdy z nich ma swoje zalety i wady, a elektorat rozstrzygnie, na kogo postawi.

- Dziękuję za rozmowę.