2 i 3 lipca obchodzono w Dziuplinie 60. rocznicę przybycia pierwszych osadników do tej wsi. Uroczystości połączono z odbywającym się co roku festynem. Najpierw była msza święta, okolicznościowe przemówienia, a potem wspólny obiad i zabawa przy występach zespołów muzycznych i kabaretu “Kociuba”

To spuścizna naszych praojców...

powrót

DZIUPLINA


Kombatanci oddają hołd poległym pod pomnikiem-krzyżem

Sztuczki z ogniem

Przemawiają repatriantki Helena Karkowska i Maria Węgrzynowicz

Impreza odbywała się obok pomnika-krzyża upamiętniającego przybycie Polaków do Dziupliny w 1945 roku. Zanim złożono pod nim kwiaty, była odprawiona msza święta polowa w intencji żyjących przybyszy m.in. z Wiśniowczyka i Podhajec oraz tych, którzy spoczywają na pobliskim cmentarzu. Mszę św. odprawili były i obecny proboszcz parafii Miłoszyce - księża Witold Gliszczyński i Janusz Giluń.

Po mszy odczytano historię miejscowości i wystąpiła młodzież z Dziupliny z programem patriotycznym, przygotowanym pod kierunkiem Agaty Skierskiej.

Najpierw przemawiali przedstawiciele młodego pokolenia mieszkańców Dziupliny. Wyrazili wielkie emocjonalne przywiązanie do swojej rodzinnej miejscowości: - Ta ziemia jest spuścizną naszych praojców, nie skradliśmy jej, musimy siać, musimy siać, choć grunta marne. Władze samorządowe gminy Jelcz-Laskowice reprezentował zastępca burmistrza miasta i gminy Stanisław Skrzydłowski, który przekazał repatriantom wyrazy wdzięczności za krzewienie polskości i gospodarności. Szczególnie wzruszające było wystąpienie Gerolda Moka, byłego mieszkańca Dziupliny, obecnie mieszkającego za naszą zachodnią granicą w Neumünster. Podziękował za zaproszenie jego i innych byłych mieszkańców wsi oraz za wspaniałe przyjęcie. Jego słowa “musimy razem patrzeć w przyszłość, przed nami nowe wyzwania”, udowodniły jak bardzo on i jego przyjaciele utożsamiają się z tą Polską ziemią.

O tym, w jakich warunkach przyszło im podróżować kilkadziesiąt lat temu z Kresów na tę ukochaną ziemię, opowiadała Helena Karkowska mieszkająca w Dziuplinie. W opowieściach wspierała ją inna repatriantka Maria Węgrzynowicz. W imieniu kombatantów przemówił Roman Mróz.

Po przemówieniach uczestnicy święta udali się pod obelisk i tam złożyli kwiaty. Delegacja złożona z księdza proboszcza, sołtysa Grzegorza Telatyńskiego i Ehrhardta Moka pojechała bryczką pod pomnik poświęcony poległym podczas I wojny światowej, aby uczcić ich pamięć.

O godzinie 15.00 rozpoczęły się w Dziuplinie występy artystyczne. Wrocławskie grupy “Teatros” i “Rhytm of Burning Souls” przedstawiły ciekawy program z połykaczem ognia, żonglerem i tańczącymi z ogniami w rolach głównych. Podczas dwugodzinnej zabawy dzieci obdarowywano słodyczami. Następnie zaprezentował się w Dziuplinie kabaret Kociuba z Sycowa, laureat wielu konkursów kabaretowych. Niewątpliwie największą atrakcją wieczoru był występ kapeli “Kałyna” z Ukrainy. Imprezę zakończyła trwająca do późnych godzin nocnych zabawa taneczna przy zespole “Beetle Juice”.

Podczas imprezy można było oglądać wystawę fotografii “Dziuplina wczoraj i dziś” oraz dawne i współczesne zdjęcia z Kresów Wschodnich, wozy gaśnicze straży pożarnej i ratownictwa drogowego.

Organizatorem uroczystości była Rada Sołecka Dziupliny.

Tekst i fot.: Karol Lisek