|
|
Wycinką drzew w Oławie zajmuje się od lat Zakład Robót Drogowych
i Zieleni Miejskiej. Dotychczas nikt tak naprawdę nie interesował się, co się dzieje z drewnem. Krążyły różne pogłoski, ale publicznie nie padły żadne pytania. Aż do sesji 29 listopada, kiedy niewygodne pytania odważyła się zadać radna SLD Teresa Prask |
| Drzewa wyparowały?! |
|
OŁAWA |
|
Wśród ściętych drzew były i takie, o średnicy co najmniej metra - pokazuje Piotr Łuciw ze Starostwa Powiatowego |
Burmistrz Franciszek Październik zlecił wycięcie drzew Miejskiemu Zakładowi Robót Drogowych i Zieleni, którym od ponad 10 lat kieruje Roman Żarowski. Przez te wszystkie lata właśnie ten zakład dokonywał przycinki i wycinki miejskich drzew oraz krzewów. Gdzie i na jakich zasadach trafiało drewno? - o tym nie mówiło się publicznie. Z informacji zebranych w Urzędzie Miejskim wynika, że drewno było rozdysponowywane uznaniowo przez burmistrza. Podobno najczęściej trafiało do oławskich kotłowni, albo do mniej zamożnych oławian.
Na sesji Rady Miejskiej Teresa Prask poprosiła burmistrza o wyjaśnienie, gdzie podziało się drewno. - Na terenie podstrefy ekonomicznej, w ramach przygotowań infrastruktury pod inwestycję, wycięto drzewa, głównie graby, buki i inne - mówiła radna. - Drewno to oszacowane zostało jako opałowe. Drzew tych było dużo. Z pobieżnych szacunków około 300 do 400 kubików. Z wiadomych mi źródeł, drewno zostało przeznaczone dla OCKF, m.in. do kotłowni na stadionie. Tymczasem na teren strefy zajechały samochody ciężarowe z rejestracją opolską i drewno zostało wywiezione poza Oławę. Zatem mam następujące pytania: co się stało z drzewem z tej strefy, dlaczego było wywożone przez samochody z rejestracją opolską, dlaczego drzewo to, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, nie trafiło do OCKF, do kotłowni na stadion. Wiem, że do kotłowni na stadionie trafiła jedna przyczepa ciągnikowa drzewa, i to wyciętego sprzed budynku Banku Spółdzielczego.
|
Gdzie są te drzewa? - aby na to proste pytanie odpowiedzieć, dyrektor Zakładu Robót Drogowych i Zieleni ROMAN ŻAROWSKI żąda czasu i pytań na piśmie |
Prask zarzuciła burmistrza pytaniami. Chciała wiedzieć, czy drewno zostało sprzedane, a jeśli tak, to komu i za jaką kwotę? Czy zyski z tej sprzedaży były na tyle opłacalne i znacznie wzbogaciły budżet miasta, że nieopłacalne stało się przeznaczenie drewna do kotłowni, albo dla potrzebujących oławian? Kto był osobiście odpowiedzialny za wycinkę drzew i dystrybucję?
- Proszę o rzetelną informację na ten temat, również na piśmie - wniosła radna.
Wersję Teresy Prask przynajmniej częściowo potwierdza dyrektor OCKF Maria Słupska. Na teren OCKF zwieziono zaledwie kilka przyczep z dużymi kawałkami drewna, które po przycięciu nadawały się wyłącznie do palenia w kotłowni. Z całą pewnością nie mogło to być kilkaset drzew.
|
Zdaniem Radnego
Eugeniusz Engel twierdzi, że jeśli wywóz drewna
z ul. Ofiar Katynia okaże się zwykłą kradzieżą, a drewno rzeczywiście
nie dotarło do OCKF, to nie będzie jedynym radnym, oczekującym od burmistrza
zwolnienia dyrektora Robót Drogowych i Zieleni Miejskiej. - Do dziś nie
wiem, jak potoczyła się sprawa w związku z ordynarnym odniesieniem się
pana Żarowskiego do radnych miejskich, podczas posiedzenia Komisji Gospodarki
Komunalnej, Mieszkaniowej i Ochrony Środowiska - mówi Engel. - Burmistrz
Franciszek Październik zobowiązał się na sesji Rady Miejskiej, że wyjaśni
sprawę i powiadomi Radę Miejską. Tymczasem do dziś o tym nie wspomniał.
Według radnego, Komisja Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowe i Ochrony Środowiska już dawno negatywnie oceniała pracę zakładu kierowanego przez Romana Żarowskiego. Engel przypomina, że kilka miesięcy temu burmistrz zobowiązał się publicznie do rozpoczęcia procesu likwidacji tego zakładu, z dniem 1 października 2004. - A obecnie osobiście chwali ten zakład budżetowy, jako przydatną i potrzebną mu jednostkę, pomocną przy realizacji prac przygotowawczych dla podstrefy oraz przy prowadzeniu remontów dróg miejskich - mówi Engel. |
- Nie było żadnej mojej zgody na sprzedaż drewna. Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej przekazał mi, że nie było żadnej informacji, albo podania w tej sprawie. Decyzja była jedna, wszystko na opał na stadion w Oławie. Powołam dwuosobowy zespół do sprawdzenia, żeby rozliczyli, gdzie w całości drzewo jest. Co do samochodu z rejestracją opolską, to mi tylko tyle wiadomo, że pan Żarowski nie ma jako takich samochodów, a że współpracuje dość dobrze z panem M. z Brzegu, z województwa opolskiego. Mogą to być samochody właśnie tego podmiotu gospodarczego, a na pewno mają one rejestrację opolską. W tej chwili nic więcej w tej sprawie nie powiem.
Przez kolejne dni burmistrz konsekwentnie unikał odpowiedzi na nasze pytania. Mimo licznych prób, nie znalazł czasu choćby na rozmowę telefoniczną. W imieniu szefa, sekretarz miasta Ewa Szczepanik odmówiła podania składu powołanej komisji. Udzielenia informacji odmówił również kierownik MZRDiZ Roman Żarowski, choć wcześniej zaprosił nas na rozmowę.
- Proszę zadawać pytania, my zanotujemy, a odpowiedź dostanie pani na piśmie - usłyszałam. Kiedy?
- Dosyć szybko - odpowiedział Żarowski. Co to znaczy według pana kierownika?
- No tak, żeby napisać... i dostarczyć.