|
|
Miasta partnerskie Złoczów i Oławę dzieli 750 kilometrów i granica polsko-ukraińska. Łączy historia poprzez królewicza Jakuba Sobieskiego i teraźniejszość dzięki umowie o współpracy oraz rodzinne korzenie kresowe wielu mieszkańców naszego powiatu. To, co się dzieje już drugi tydzień na Ukrainie, wstrząsa Polską, w tym i społecznością Ziemi Oławskiej |
| Oława, Polszcza i Juszczenko |
|
OŁAWA /KIJÓW |
|
Pokojowa rewolucja trwa... |
Po wielu bezowocnych próbach wreszcie dopadliśmy telefonicznie burmistrza Złoczowa. Ilia Tymkiw wpadł na chwilę do swego biura, ale nie miał czasu na rozmowę, bo obok siedziby władz miejskich trwał wiec. Podziękował za przekazane przez burmistrza Franciszka Października wyrazy bratniej solidarności oławian oraz za pozdrowienia dla złoczowian. Zdążyliśmy się jeszcze dowiedzieć, że z 15 tysięcy głosujących w Złoczowie, kandydaturę Wiktora Juszczenki poparło 90 procent, a w całym powiecie złoczowskim prawie 93 proc.
|
Rada Miejska Złoczowa podjęła na sesji 23 listopada postanowienie w sprawie ochrony konstytucyjnych praw społeczności miasta po drugiej turze wyborów prezydenckich. Uznając Juszczenkę za prezydenta, zaprotestowano przeciw próbom sfałszowania woli narodu i wyrażono brak społecznego zaufania do Centralnej Komisji Wyborczej. Ogłoszono ogólnomiejski strajk, ale z wyłączeniem udziału służb komunalnych oraz organów porządku publicznego, które winny zapewniać utrzymanie porządku podczas pokojowych akcji protestacyjnych. Komitet Wykonawczy Rady Miejskiej zobowiązał się do organizowania (poprzez sponsorów) - wyjazdów i pomocy dla ochotników udających się do Kijowa, na manifestacje poparcia dla Wiktora Juszczenki. Tekst postanowienia dotarł do burmistrza Oławy dwa dni później, a 29 listopada zapoznała się z tym dokumentem Rada Miejska, na sesji, o czym napiszemy oddzielnie |
Rankiem 29 listopada dodzwoniliśmy się do Mirki Babińskiej, która opiekowała się 32-osobową grupą. Najwyraźniej zmęczona i zachrypnięta, czemu trudno się dziwić. Oto fragmenty jej wypowiedzi:
- Przewija się tam około dwóch milionów protestujących. Wśród nich byliśmy my, kilkuset złoczowian. Mieliśmy swój punkt przed siedzibą Rady Ministrów, co kilka godzin następowały zmiany, bo trudno było wytrzymać bez ruchu, przemieszczaliśmy się na plac Niepodległości - i tak przez kilka dni. W nocy trzeba było przedrzemać się - gdzie i jak się dało, nawet gdzieś na podłodze, albo na materacach, czy w domach u kijowian. Ich starania, wielką troskę, wspieranie protestu i gościnność trudno wyrazić słowami. Przynosili na plac gotowe potrawy zimne i gorące, wszystkich częstowali.
|
Grupa złoczowian z M. Babińską (w środku), na kijowskim placu Niepodległości |
Tam, w tym niesamowitym tłumie, czuło się i coraz bardziej doceniało Polskę i Polaków, to wielkie poparcie i zrozumienie, które okazujecie w tym trudnym dla nas czasie. Grupa złoczowska była w Kijowie z dużym proporcem, który zawsze mieliśmy ze sobą, a na nim napis: Złoczów - Oława - Schöningen. To nazwy trzech miast partnerskich, co chyba nie wymaga komentarza.
Dziękujemy Wam za wielkie wsparcie! To jeszcze nie jest zwycięstwo i nie koniec naszego udziału w proteście. We środę zamierzamy wracać do Kijowa. Z całego serca pozdrawiam Oławę i Oławian.
Wciąż trwają nieustanne protesty w Kijowie i wiece w Złoczowie. Oby się im
udało wytrwać szczęśliwie i osiągnąć oczekiwany skutek.
Edward Bykowski