Nie zawsze trzeba wyrzucać coś, co stare. Przykład Kotowic potwierdza, że czasem warto uchronić przed zniszczeniem nawet fragmenty nagrobków, bo z nich wynika ciekawa historia

Epitafia uratowane

powrót

KOTOWICE


To płyta nagrobna właściciela statku z Kotowic

Jeszcze w ubiegłym roku, podczas prac porządkowych na kotowickim cmentarzu, wraz z gruzem ze starych, zapomnianych i zdewastowanych nagrobków niemieckich, oraz z tych całkiem już współczesnych, z lastriko, usunięto kilka płyt epitafijnych dawnych mieszkańców tej miejscowości. Poza obrębem cmentarza utworzono dość sporą hałdę, przygotowaną do wywiezienia na wysypisko śmieci lub do zakopania. Na szczęście nie spieszono się z tym zbytnio, najprawdopodobniej tylko ze względów czysto technicznych. W tym istnym rumowisku znaleźliśmy szczególnie interesującą i cenną, choć lekko uszkodzoną tablicę, wykonaną z szarego granitu. Na gładkiej oszlifowanej powierzchni wykuto ozdobnym niemieckim gotykiem tekst, który w tłumaczeniu na język polski brzmi: „Tutaj spoczywa mój kochany mąż i nasz dobry ojciec Johann Stiller – właściciel statku, urodzony 22 września 1864 roku i zmarły 25 stycznia 1928”. Ta lakoniczna informacja pozwala wysnuć przypuszczenie, że to właśnie tutaj, w Kotowicach, żył przed wieloma laty właściciel statku (najprawdopodobniej barki), utrzymujący się z żeglugi po pobliskiej Odrze. A to już kawałek historii tej miejscowości. Źle by się stało, gdyby tak niwzwykła pamiątka trafiła na śmietnik.

O próbie usunięcia tej tablicy, jako całkowicie bezużytecznej, poinformowaliśmy zarówno miejscowego proboszcza – ks. Romualda Budzińskiego, jak i sołtysa tej wsi – Barbarę Skaszczyszyn. Dzięki zaangażowaniu pani sołtys, z pomocą Rady Parafialnej udało się doprowadzić do uratowania tablicy. Ale nie tylko tej jednej. Przy okazji mieszkańcy uratowali też inną, poświęconą Aloisowi Kulle, urodzonemu 26 września 1894 i zmarłemu 4 sierpnia 1923.

Obie spoczęły pośrodku nekropolii na krótko przed dniem Wszystkich Świętych, obok trzech innych zachowanych niemieckich mogił, tworząc tym samym swoiste lapidarium sztuki sepulkralnej (nagrobnej).

Ostatecznie więc Kotowice dołączyły do galerii innych podoławskich miejscowości, jak: Bolechów, Godzikowice, Owczary, Ratowice, czy Bystrzyca , gdzie już dużo wcześniej utworzono lapidaria na miejscowych cmentarzach, przy okazji porządkowania zapomnianych i zniszczonych nagrobków niemieckich. Uchroniono i zabezpieczono to, co pozostało i zdołało przetrwać, przed bezpowrotnym zniszczeniem. Bo to przecież nasze wspólne, polsko-niemieckie, europejskie dziedzictwo. A gdy gaśnie pamięć ludzka, to mówią kamienie...

Tekst: Awisarz fot.Jerzy Kamiński