Kolejne spotkania mieszkańców ulic Spacerowej, Kolejowej, Różanej, Sikorskiego i 3 Maja z władzami miasta i powiatu, nie przynoszą rozwiązania uciążliwości ruchu w tym rejonie Oławy. Protestujący nie otrzymali dotąd odpowiedzi na swoje pierwsze pisemne wystąpienie z 5 maja tego roku. Wicestarosta Stanisław Grzesik obiecuje jednak, że do 26 listopada podejmie ostateczną decyzję

Skażone życie

powrót

POWIAT


Na wrześniowym spotkaniu Andrzej Drabiński zarzucił władzom i radnym nieznajomość wyników badań o stanie oławskiego środowiska

Władze powiatowe próbują rozwiązać problem mieszkańców kilku oławskich ulic. Organizują spotkania z udziałem zainteresowanych i przedstawicieli władz miejskich, które kończą się fiaskiem, bo oławski samorząd nie zgadza się na przywrócenie ruchu samochodów ciężarowych ulicami Żołnierza Polskiego i 1 Maja.

Argumentów “za” nie przyjmuje burmistrz Franciszek Październik. Twierdzi, że zakaz wjazdu samochodów ciężarowych w ulice Żołnierza Polskiego i 1 Maja jest słuszny, został wprowadzony w trosce o bezpieczeństwo, więc nie należy tego zmieniać. - Wybraliśmy mniejsze zło! - konsekwentnie utrzymuje burmistrz. Podkreśla przy tym, że protestujący mieszkańcy wybrali miejsce na lokalizację swoich domów wiedząc, że jest tam huta, ZNTK oraz inne zakłady przemysłowe.

Czy tym mniejszym złem na pewno powinna być garstka mieszkańców z protestujących ulic, która od lat skarży się na warunki życia? Zdaniem Andrzeja Drabińskiego z ul. Różanej i Józefa Musztyfagi z ul. Sikorskiego - stanowczo nie! - Strona miejska reprezentuje jedynie słuszne racje. W tych rozmowach nie ma miejsca na argumenty, bo burmistrz dba tylko o to, co jest korzystne politycznie i wyborczo! - twierdzą.

Kilka gorzkich słów powiedział po wystąpieniu burmistrza Października Józef Musztyfaga: - Władza jest dla ludzi oraz pochodzi z wyboru. Nie można działać metodami znanymi z PRL-u. Nie jesteśmy pozbawieni praw obywatelskich, jesteśmy pełnoprawnymi mieszkańcami tego miasta. Od wielu lat atakuje mnie hałas samochodów, wstrząsy, wyrzuty oparów kadmu. Nie mogę bezpiecznie otworzyć okna, posiedzieć przed domem, albo zjeść marchewkę z ogródka, która jest skażona chemicznie. Huta to nie sanatorium! Miejcie sumienie! Żyjemy w piekle! Mówienie, że wybraliście mniejsze zło, jest po prostu nieludzkie.

Rozżalony Musztyfaga podał pomysł na rozwiązanie problemu: - Zróbcie tak sobie koło własnych domów, koło własnych okien, albo wykupcie ten teren od nas i róbcie tam sobie podstrefę, a nawet autostradę!

Mniej emocjonalnie, acz stanowczo, przedstawił swoje racje znany orędownik działań proekologicznych profesor Andrzej Drabiński. Powołując się na Konstytucję RP i Prawo Ochrony Środowiska, zarzucił władzom miejskim nieprzestrzeganie zasad ochrony środowiska oraz nierzetelne opracowanie oławskiego programu ochrony środowiska, bez uwzględnienia niekorzystnych danych o skażeniu gleb i powietrza oraz przekroczonych normach hałasu. Drabiński przypomniał, że kiedy Rada Miejska przyjmowała program, nie dopuszczono do głosu mieszkańców, zamierzających przedstawić aktualne i pełne wyniki badań. Dla rzetelności dokumentu należało je uwzględnić w programie ochrony środowiska. Zapowiedział też, że jeśli władze nie rozwiążą problemu, to mieszkańcy z protestujących ulic będą się domagali postawienia ekranów akustycznych i rekultywacji gleb: - Gdyby mieszkańcy naszego miasta znali wyniki badań o stanie środowiska, to na pewno nie pozostaliby bierni!

Podzielić uciążliwość

Kompetencje zmiany organizacji ruchu należą w tym przypadku do władz powiatu. Na spotkaniu 3 listopada padła propozycja, by jednak przychylić się do prośby mieszkańców i powrócić do poprzedniego stanu. Powiatowy rajca Krzysztof Trybulski zaproponował, aby dać kierowcom dowolność wyboru kierunku jazdy. To oznacza, że prowadzący ciężarówkę czy autobus, jadąc ulicą 3 Maja od skrzyżowania z ulicą Chrobergo, miałby do wyboru - skręcić w ul. Żołnierza Polskiego i tędy dojechać do ronda, lub pojechać prosto, w stronę ulicy Sikorskiego. Takie rozwiązanie daje szanse na odciążenie ulic 3 Maja, Sikorskiego, Różanej, Kolejowej i Spacerowej.

Pomysł zaakceptował wicestarosta Stanisław Grzesik i zamierza wcielić go w życie. Najpierw jednak spotka się w tej sprawie z przedstawicielami Spółdzielni Mieszkaniowej “Odra” oraz z burmistrzem Oławy.

Koncepcja ta nie podoba się jednak burmistrzowi Październikowi, choć jednocześnie sprzeciwia się ograniczeniu ruchu na ulicy ks. Janowskiego. Uzasadnienie? Nie można utrudniać dojazdu do zakładów przy ulicach Zwierzynieckiej, Portowej oraz do Ścinawy Polskiej.

Jaki będzie finał tych rozmów? Raczej trudno sobie wyobrazić, że sprawcy ograniczenia ruchu ulicami 1 Maja i Żołnierza Polskiego nagle zmienią zdanie. Jak twierdzi burmistrz Październik - członek SM “Odra” - spółdzielców jest wielu, a mieszkańcy z czterech protestujących ulic to garstka. Czy zatem rację mają protestujący twierdząc, że gdyby przy ich ulicach mieszkał bodaj jeden radny ze „słusznej partii”, albo wysoki urzędnik miejski lub powiatowy, to tego problemu uciążliwego ruchu na pewno by tam nie było?

*
Tylko dwóch przedstawicieli samorządu miejskiego - burmistrz Franciszek Październik i Jan Tkaczyk - przyjęło zaproszenie przewodniczącego Rady Powiatu Józefa Hołyńskiego. Zaproszeni byli również przewodniczący Rady Miejskiej Krzysztof Kłapko, jego zastępcy - Henryk Szymański i Roman Kaczor oraz członkowie Komisji Prawa i Porządku Publicznego.

Mizerna była też frekwencja członków Komisji Prawa Rady Powiatu. W spotkaniu uczestniczyła tylko Bożena Worek. Jacek Pilawa mocno się spóźnił, a jako przewodniczący komisji w ogóle nie wypowiedział się w tej sprawie. Czyżby samorządowcy mieli dosyć bezowocnych spotkań z mieszkańcami ulic Spacerowej, Różanej, Sikorskiego i Kolejowej?

Wiola Łabuńska