- Cieszyliśmy się, kiedy funkcję szefa SP ZOZ w Oławie powierzono Andrzejowi Dronsejce. Myśleliśmy, że będzie to naprawdę nasz dyrektor. Myśleliśmy, że wspólnie będziemy pracowali dla dobra tej placówki i że zawsze dojdziemy z nim do porozumienia - mówią pielęgniarki z oddziału wewnętrznego oławskiego szpitala. - Nie spodziewaliśmy się, że kiedykolwiek on może nas skrzywdzić. Człowiek, który swą karierę zawodową zaczynał właśnie na “internie”...

Pokorne cielę już nie chce szpitalnej „matki” ssać!

powrót

OŁAWA


Halina Mokrynka poinformowała na wrześniowej sesji Rady Powiatu o aktualnej sytuacji w szpitalu...

Odpowiedzialność za drugiego człowieka, za jego zdrowie, a nawet życie - to codzienność w placówkach służby zdrowia. Małe niedopatrzenie pociąga czasem nieodwracalne skutki. Dlatego bardzo ważne są warunki pracy personelu, w tym pielęgniarek. - Przywykłyśmy do lekceważenia nas przez poprzednich dyrektorów. Od lat jesteśmy poddawane mobbingowi. Po wcześniejszych dramatycznych przejściach z poprzednimi dyrektorami ZOZ-u - Markiem Jeruzelem oraz z Markiem Nowakiem, myśleliśmy, że z Andrzejem Dronsejką będzie cudownie - żalą się nam panie, których zawodowym symbolem jest biały czepek.

Od pewnego czasu docierały informacje o konflikcie w szpitalu. Czarę goryczy przelało wypowiedzenie warunków płacy, których - jak informuje Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych - nie przyjęło 50 pielęgniarek i 10 laborantek. - Odejście tych osób od 1 stycznia grozi destabilizacją pracy szpitala - słyszymy. - Czy dyrektor nie martwi się, co wtedy zrobi?

Sprawa wypowiedzeń trafiła do Sądu Rejonowego w Oławie. Pozwy oparto na dwóch zarzutach - dyrektor nie spełnił wymogów formalnych, bo nie podjął negocjacji ze związkami zawodowymi oraz próbuje ominąć ustawę tzw. “203”. - Do tego drugiego zarzutu dyrektor przyznał się w sądzie - mówi Halina Mokrynka, przewodnicząca oławskiego oddziału Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. - Ustaw nie wolno omijać. One są po to, żeby ich przestrzegać. Jeżeli zwykły człowiek powie, że nie chce zapłacić czegoś, bo z przyczyn ekonomicznych nie jest to dla niego korzystne, natychmiast mu to wyprostują: “Panu tego nie wolno zrobić!”. Natomiast dyrektorom SP ZOZ wolno omijać prawo ustanowione przez Sejm RP!

To nie fabryka gwoździ

Po spotkaniu w sądzie 16 listopada, dyrektor Dronsejko podobno stwierdził, że pracownicy mają amnezję, bo... nie pamiętają rozmów i ustaleń związanych ze zmianami umów. Halinę Mokrynkę dziwi postawa szefa szpitala. Zgodnie z przepisami, jeżeli pracownik nie przyjmie nowych warunków wynagrodzenia, to taki dokument zmienia się w wypowiedzenie umowy o pracę i niesie ze sobą pełną odpowiedzialność zakładu pracy. Trzeba więc się liczyć z wypłatą odpraw. Przewodnicząca kilkakrotnie potwierdzała tę informację w Państwowej Inspekcji Pracy: - W naszym szpitalu próbuje się wmówić pracownikom, że nie należy się im odprawa - mówi. - Taka dziwna zagrywka dyrekcji jest poniżej pewnego poziomu. Nie powinno się w ten sposób oszukiwać pracowników. Obowiązkiem pracodawcy jest, by jasno i prosto powiedzieć pracownikom, a nie rozpuszczać pokrętne informacje. Chyba, że chodzi tylko o to, żeby zachwiać solidarność wśród załogi. Sytuacja każdego z nas jest inna, niektórzy muszą pracować za wszelką cenę, nie można tego wykorzystywać!

Pielęgniarki są wzburzone, bo dyrektor rozsiewa pogłoski, że skoro pracownik jest na wypowiedzeniu, oznacza to, że jeśli nie wykonana polecenia służbowego, może być zwolniony dyscyplinarnie. Chodzi o gotowość do pracy w godzinach wolnych. Dyrekcja złożyła propozycję nie do odrzucenia - żadnych urlopów i praca w godzinach nadliczbowych, bo trzeba obsadzić stanowiska pracy, a za wszystko będą miały zapłacone. - Nie wierzymy, że dostaniemy te pieniądze, skoro nie ma na wypłaty ustawowych podwyżek - mówi pielęgniarka z wewnętrznego. - Żeby je odzyskać, pewnie trzeba będzie założyć kolejną sprawę. A przecież nigdy nie powinno dojść do tego, żeby zatrudniony oskarżał pracodawcę, patrząc mu prosto w twarz: - Pan krzywdzi siebie i swoich pracowników!

A inna dodaje: - Dyrektor obiecuje, że już niedługo w szpitalu będzie świetnie, bo chce wziąć kredyt, szuka poręczyciela. A kto mu poręczy? Starostwo? Do tej pory wypominają nam 3 mln zł kredytu, z którego pieniądze nigdy nie dotarły do szpitala, bo położył na nich rękę komornik!

Jej koleżanka też nie wytrzymuje: - Robi się z nas wariatów! Mamy tego serdecznie dość! To nie jest fabryka gwoździ! Tu jest chory człowiek! Ja muszę myśleć, żeby, nie daj Boże, komuś nie zaszkodzić i samej nie trafić do kryminału! Dyrektor liczy na to, że niektóre z nas się złamią.

O nas bez echa

...dyrektor Andrzej Dronsejko stwierdził wówczas po raz kolejny, że sesja nie jest miejscem do omawiania spraw pracowniczych

Pielęgniarki mówią, że każdy oddział ma swoją specyfikę pracy, ale na każdym praca jest jednakowo trudna, zwłaszcza przy zmniejszonej obsadzie.

Pracownicy szpitala zastanawiają się, dlaczego starostwo nie interesuje się szpitalem, jak np. 2 lata temu, kiedy pracownicy masowo szli do sądu z pozwami? Dlaczego wystąpienie Haliny Mokrynki na sesji Rady Powiatu pozostało bez echa? Dlaczego dyrekcja szpitala nie przyjmuje propozycji zawieszenia roszczeń? - Byłyśmy gotowe do wyrzeczeń, bo nigdy nie byłyśmy zatwardziałe w swoich żądaniach, ale zostałyśmy tak potraktowane, że wywołało to nasze oburzenie - mówi Mokrynka. - Chciałyśmy podpisać porozumienia. Gdyby dyrektor zgodził się na rozłożenie w czasie “203”, byłoby to korzystne dla szpitala. Ale nie chciał. Wielokrotnie pytałyśmy go, co na to starostwo, czy wie, co się tu dzieje? Bez odpowiedzi!

16 listopada zastępca dyrektora zwołał kierowników poszczególnych komórek i zapowiedział zwolnienia dyscyplinarne. Dyrekcja poinformowała też, że do 15 grudnia pracownicy mają kolejny „ostateczny termin określenia się w sprawie wypowiedzeń”.

Pielęgniarki zamierzają jeszcze raz wystosować pismo do władz powiatu, choć te “prawdopodobnie wiedzą wszystko, ale udają, że nie wiedzą”. - Nie miałam wielkich oczekiwań po wystąpieniu na sesji - mówi przewodnicząca ZZPiP. - Nasze kontakty ze starostwem są, jakie są. Od pewnego czasu związki zawodowe nie są zapraszane na posiedzenia Rady Społecznej ZOZ, a spotkania przeniesiono ze szpitala do starostwa. Prawdopodobnie po to, żeby nas wyeliminować. Na ostatnim posiedzeniu Rady Społecznej, w którym uczestniczyłam, usłyszałam, że nie jest to miejsce do poruszania spraw pracowniczych. Jeśli takim miejscem nie jest również sesja Rady Powiatu, szpital, media, to gdzie mamy rozmawiać o sprawach, które nas dotyczą?...

W imieniu pielęgniarek oławskiego szpitala, Halina Mokrynka pyta za naszym pośrednictwem mieszkańców powiatu: - Czy chcą być leczeni w szpitalu, w którym leczy się za pieniądze pielęgniarek? Jakie są odczucia pacjentów, jeśli mają świadomość, że mają leki dlatego, bo odebrano pielęgniarkom część wynagrodzenia?...

*
- Żeby się nie stało wkrótce tak, że się obudzimy z ręką w kaczce, której nie będzie miał nam kto podać?! - powiedział na sesji Rady Powiatu radny Krzysztof Trybulski, kiedy nie było woli dyskusji po wystąpieniu Haliny Mokrynki. I oby nie były to prorocze słowa...
Tekst i fot.: Wiola Łabuńska