Nie starosta i urzędnicy, ani nawet dyrektor szkoły - są odpowiedzialni za zrujnowanie budynku mieszkalnego, lecz jego skonfliktowani lokatorzy. Do takiego wniosku doszła 23 września starosta Maria Bożena Polakowska: - Ta cała sytuacja wytworzyła się stąd, że mieszkańcy nie potrafili się dogadać co do podziału domu. Przychodzi pan Kołodziej do nas załatwiać sprawę, a potem pojawia się ze skargą w “Gazecie Powiatowej”. Nie wiem dlaczego? - A ile jeszcze miałem czekać? - ripostuje Mieczysław Kołodziej

Są kozły ofiarne

powrót

POWIAT


To z pewnością nie jest wizytówka powiatu

O własności powiatu w Jakubowicach piszemy od dwóch tygodni. Przypomnijmy, że chodzi o walącą się ruderę podlegającą dyrektorowi jakubowickiej szkoły, którego pięć lat temu uszczęśliwiono trwałym zarządem nad całym kompleksem pałacowo-parkowym. Oczywiście nie dając dodatkowych pieniędzy na utrzymanie około 20-hektarowego terenu wraz z budynkami.

Na spotkaniu ze starostą Marią Bożeną Polakowską, w obecności urzędników i trzech lokatorów tego budynku, dyrektor Andrzej Ilnicki konsekwentnie podtrzymał, że ma ten obiekt na głowie, ale przy ograniczonych możliwościach finansowych dba przede wszystkim o główny budynek szkoły. Zwłaszcza że w tym roku miał poważny problem z wieżą, która zagrażała bezpieczeństwu uczniów. Dyrektor tłumaczył także, że lokatorzy nie mieli jego zgody na żadne remonty. Tymczasem Mieczysław Kołodziej, przygotowując sobie łazienkę, zrobił dziurę w ścianie narożnej, powodując jej zawalenie. - Kiedy oberwała się rynna, to wysłałem człowieka, żeby naprawił. Podobnie kiedy wypadło okno - bronił się zarządca Ilnicki, oceniając naprawy jako prowizorkę. - Ludziom trzeba stworzyć jakieś warunki do godnego mieszkania - przyznał. - I to jest cały problem. Nikt jednak nie przewidział, że sprawa zostanie tak nagłośniona i zrobi się z tego wielką aferę. Pan Kołodziej jest tutaj głównym winowajcą i powinien się bić w piersi, że bez zgody dyrektora ruszył ścianę.

Mocno przestraszony lokator tłumaczył, że w ubiegłym roku nakazano mu wykonanie wentylacji, bo inaczej urzędnicy nie przyjmą mu budowanej łazienki: - No to chciałem tę wentylację zrobić. Co ja poradzę, że ściana wyleciała?!

Trudno dziwić się najemcy, że chciał wykonać wentylację, o której od ponad 40 lat żaden właściciel nie pamiętał. Bądź co bądź, Kołodziej ma za sobą 42-letnie doświadczenie w naprawach i remontach. Przecież sam tynkował, a nawet wybudował szambo, którego do dziś nie podłączył, bo były starosta postraszył go karą za brak projektu. - Zawsze słyszałem, że mam sobie sam robić - bronił się Kołodziej, a jego sąsiadka Marianna Kasprzyk dodała: - Na własny koszt wymieniłam okno, które ze starości samo wypadło oraz podłogę, która się zapadła. Chciałam mieszkać jak człowiek. Może źle zrobiłam, że tylko raz napisałam o to, żeby mi to zrobili?...

Pozbyć się kłopotu

Czy konflikt między trójką lokatorów zrujnował budynek mieszkalny? Zdaniem dyrektora szkoły, na pewno wydłużył procedurę sprzedaży obiektu. Podobnie sądzi starosta, która twierdzi, że gdyby ci ludzie dogadali się między sobą, to byliby już właścicielami mieszkań.

Starosta Polakowska i kierownik Oddziału Gospodarki Nieruchomościami Katarzyna Regiec nie chciały rozmawiać o odpowiedzialności za stan techniczny budynku. - Nie wypowiadam się na temat budynku, zajmuję się gospodarką nieruchomościami, nie pracuję w wydziale budownictwa - powiedziała Katarzyna Regiec.

Kiedy podczas dyskusji temat stał się niewygodny, starosta powiedziała: - Uważam, że rozmowa idzie w złym kierunku. Nie mamy oceniać stanu technicznego budynku, tylko zaistniałą sytuację. Nie ulega wątpliwości, że budynek nie jest w najlepszym stanie technicznym, ale są strony zainteresowane kupnem i wiadomo, że jeżeli kupią, to będą sobie remontować.

Stało się jasne, że władzom powiatu chodzi wyłącznie o pozbycie się niewygodnego ciężaru. Korzystając z obecności powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, chcieliśmy się dowiedzieć, czy można sprzedać budynek zagrażający katastrofą budowlaną? - Nie zajmuję się zasadami sprzedaży nieruchomości - wyjaśniła inspektor Elżbieta Pawlikowska-Kurtyka.

- Jestem od tego, żeby stwierdzić, czy budynek ma stosowne dokumenty, przeglądy wynikające z art. 62 Prawa budowlanego.

Kto zatem ma to ocenić, jeśli żaden z urzędników nie poczuwa się do takiej powinności? Formalną stroną sprzedaży powinna się zająć Katarzyna Regiec, na podstawie zaświadczenia o samodzielności lokalu mieszkalnego, które wyda uprawniony budowlaniec, oraz oszacowaniu wartości przez rzeczoznawcę. Takiego zaświadczenia jednak do dziś nie ma, mimo że mieszkańcy ubiegają się o wykup od 13 stycznia 2000. - Kiedy pojechaliśmy stwierdzić samodzielność lokalu i ustalić korzystanie z części wspólnej, zobaczyliśmy wyrwę w ścianie, wówczas pan z budownictwa powiedział, że absolutnie nie podejmuje się wydania takiego zaświadczenia - tłumaczyła Katarzyna Regiec.

Tego budynku nie mam

Z dokumentów Andrzeja Ilnickiego wynika, że zarządza on działką bez budynku. Od roku 1999, kiedy powierzono mu zarząd nad majątkiem, nikt nie ujął tego obiektu w dokumentach, nie założono mu stosownej dokumentacji technicznej, nie dokonywano obowiązkowych przeglądów, m.in. kominiarskich. Za to podpisano z lokatorami umowy najmu na czas nieokreślony, z których wynika, że zajmują dwupokojowe mieszkania z kuchnią, wyposażone w instalacje. Mają więc niezły standard, bo z umów nie wynika, że lokale są w skandalicznym stanie technicznym.

Skoro formalnie budynku nie ma, jak doszło do pobierania czynszu za coś, czego tak naprawdę nie ma? Kto wydał pozwolenie na budowę obiektu, kto dopuścił do jego użytkowania? Kto wykonywał przeglądy i remonty kominów, instalacji elektrycznej, elewacji, dachu? A jeśli zarządca własności powiatowej niewłaściwie dbał o mienie powiatowe - nieważne z jakich powodów - czy troskliwy właściciel powinien tego zarządcę zmienić, powierzając pieczę komuś innemu? Kto zatem odpowie za taką niegospodarność i nienależyte dbanie o własność Skarbu Państwa? I wreszcie, czy władze powiatowe mają prawo obarczać winą Bogu ducha winnych najemców, straszonych dziś eksmisją i innymi prawnymi konsekwencjami, de facto za urzędniczą beztroskę?

Tak wiele pytań, a tak niewiele odpowiedzi ze strony władz powiatu. Poza jedną: - To nie my jesteśmy winni. To Mieczysław Kołodziej, który ruszył tę ścianę. To trójka mieszkańców, która nie potrafiła się dogadać wcześniej tak, żeby można ten wrzód sprzedać, zanim wybuchł skandal.

Na podstawie decyzji powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, władze powiatu zobowiązały dyrektora do wykwaterowania lokatorów oraz zabezpieczenia budynku. Na czas remontu trójka najemców trafiła do szkolnego internatu. Urzędnicy liczą, że w tym czasie uda się sprzedać obiekt dotychczasowym najemcom. Nic to, że ruderę - przecież działka przedstawia wartość sama w sobie! Czy dyrektor, któremu brakuje na bieżące funkcjonowanie szkoły, znajdzie pieniądze na niespodziewany wydatek? - Nie mam nawet na dokończenie remontu wieży, który kosztuje 300 tys zł - mówi Ilnicki. - Jednak będę musiał znaleźć pieniądze na zabezpieczenie tego budynku.

Co na starosta Maria Bożena Polakowska? - Równie dobrze dyrektor mógł wypowiedzieć umowy najmu ze względu na zły stan techniczny budynku.

Aż tyle, czy tylko tyle? Bo przecież trudno uwierzyć, że starosta nie wie, że wynajmujący powinien wydać lokal w stanie przydatnym do użytku i utrzymywać go w takim stanie przez czas trwania najmu. A gdy lokal wymaga napraw, bez których rzecz nie nadaje się do umówionego użytku, najemca może wyznaczyć wynajmującemu odpowiedni termin do wykonania napraw. Tak mówi prawo. Ono też pozwala najemcy, by po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu, dokonał koniecznych napraw na koszt wynajmującego.

Natomiast gdy rzecz najęta ma wady, które ograniczają jej przydatność do umówionego użytku, najemca może żądać odpowiedniego obniżenia czynszu za czas trwania wad.

Ustawa o ochronie praw lokatorów przewiduje remont lub rozbiórkę lokalu. Jednak na właścicielu spoczywają wówczas pewne obowiązki. Wprawdzie lokator jest zobowiązany przenieść się na koszt właściciela do lokalu zamiennego, ale najdłużej na rok. Po tym terminie właściciel jest zobowiązany udostępnić lokatorowi naprawiony lokal, w ramach istniejącego stosunku prawnego.

*
Na spotkaniu 23 września pani starosta mocno broniła racji urzędników, wskazując ich kompetencje i wiedzę. Co tak naprawdę myśli o swoich pracownikach - powiedziała dzień wcześniej na posiedzeniu Komisji Finansów: - Przemek tutaj pracował (chodzi o byłego wicestarostę Pawłowicza - WŁ.) i doskonale wie, że tutaj (w urzędzie) jest większa część pracowników, którzy tutaj nie powinni pracować, bo są też i merytorycznie nieprzygotowani(...). Wydaje mi się, że nie będziemy tego komentować, czy ktoś to robi dobrze, czy źle. A te osoby są tutaj i one chyba tak do emerytury będą pracowały.

Których pracowników miała na myśli pani starosta? Czy także odpowiedzialnych za mienie powiatowe?

Wiola Łabuńska