|
|
Były naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego - Andrzej T., po raz drugi został uznany przez oławski Sąd Rejonowy winnym niedopełnienia obowiązków służbowych i po raz kolejny skazany
|
| Poszło o taczkę piachu |
|
POWIAT |
Za to przestępstwo sąd wymierzył Andrzejowi T. karę pozbawienia wolności na rok, zawieszając jej wykonanie na okres dwóch lat. Wydał też zakaz zajmowania przez 5 lat stanowisk w administracji publicznej z możliwością wydawania decyzji, ukarał grzywną w wysokości 1500 zł oraz obciążył kosztami procesu w wysokości 240 zł.
Wyrok w tej sprawie do dziś nie jest prawomocny, gdyż wrocławski Sąd Okręgowy, do którego odwołał się skazany architekt, uchylił rozstrzygnięcie I instancji i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. W tej kwestii pierwsze posiedzenie oławskiego sądu zaplanowano na 14 października.
Architekt tłumaczył się, że pieniądze wziął za sporządzenie mapki, potrzebnej do uzyskania decyzji o warunkach zabudowy oraz za ogólne i trwałe doradztwo inwestycyjne. Według prokuratury - powinien się więc w takiej sytuacji wyłączyć z postępowania. Tymczasem Andrzej T. przyjął pieniądze 27 grudnia 1998 roku, a dwa dni później wydał Wiesławowi S. pozwolenie na budowę.
Pierwszą rozprawę, która odbyła się w oławskim sądzie 26 maja, relacjonowaliśmy na naszych łamach w tekście pt. “Korupcja w Starostwie Powiatowym” (“GP-WO” nr 24/2004). Przypomnijmy więc tylko, że w czasie tamtej rozprawy przesłuchano kilku świadków, m.in. byłego starostę Stanisława K., obecną szefową Zarządu Powiatu Marię Bożenę P. oraz jej byłego zastępcę Przemysława P. Cała trójka zgodnie potwierdziła, że eksarchitekt sprawiał im sporo kłopotów. Wielokrotnie był karany naganami i upomnieniami, w tym także za samowolne podejmowanie decyzji, które potem uchylały organa nadzoru w trakcie postępowania administracyjnego. M.in. z tych powodów w styczniu ubiegłego roku został zwolniony z pracy w Starostwie Powiatowym.
Kolejnym świadkiem, tym razem bezpośrednio przesłuchanym przez sąd, był Wiesław S., któremu zamarzyło się postawienie obiektu gospodarczego obok podobnego, należącego do Józefa Kuśmierka. - Poznałem Andrzeja T., gdy zamierzałem rozpocząć budowę pawilonu handlowo-usługowego - tak rozpoczął swoje zeznania świadek-inwestor i kontynuował je przez około 30 minut: - Projektantem był oławski architekt miejski Andrzej S. Spotykałem się z nim we Wrocławiu, w biurze projektowym, które jak się później okazało, należało do Andrzeja T. Ktoś w Oławie dał mi adres tego biura, ale dziś już nie pamiętam kto, na pewno nie Andrzej T. Jemu dałem dwa i pół tysiąca m.in. za opracowanie planu zagospodarowania działki. W zapłacie mieściło się też doradztwo, jakiego udzielał mi Andrzej T. - to były ciągłe konsultacje, bo w trakcie realizacji inwestycji pojawiały się różne problemy, miałem też czasami nowe pomysły.
Fakt, że dwaj architekci-urzędnicy pomagali mi realizować pawilon, nie miał wpływu na przyspieszenie terminu załatwienia sprawy. Wręcz przeciwnie. Bardzo długo trwało projektowanie i m.in. z tego powodu musiałem prosić władze Jelcza-Laskowic o przedłużenie ważności decyzji o warunkach zabudowy. Jestem zszokowany tym, że dwóch tak ważnych i niby kompetentnych urzędników nie potrafiło przygotować właściwej decyzji administracyjnej.
Na pytanie sądu o stosunki z Józefem Kuśmierkiem, świadek S. odpowiedział, że nie wie dlaczego sąsiad cały czas się angażował w utrącenie jego inwestycji: - Nie powinien mieć do tego powodu, bo ja planowałem zupełnie inną branżę. Myślę, że to była przede wszystkim sprawa ambicjonalna. Słyszałem że pan Kuśmierek ma na pieńku z wieloma osobami i urzędnikami, jest ponoć bezpośrednio zaangażowany w 5 czy 10 innych podobnych spraw. W moim przypadku wszystko wzięło się chyba z tej nieszczęsnej taczki piachu. Robotnicy, którzy budowali mój pawilon, nieświadomie pożyczyli ją sobie z hałdy, która leżała na mojej działce, ale jej właścicielem był Kuśmierek.
Na koniec swojego wystąpienia Józef Kuśmierek wniósł o przykładne ukaranie Andrzeja T. oraz o podanie wyroku do publicznej wiadomości: - Taka osoba, jak architekt powiatowy, powinna stać na straży prawa budowlanego, a nie je świadomie i z premedytacją łamać! - uzasadnił swój wniosek świadek i oskarżyciel Kuśmierek.
Sąd nie dał jednak wiary byłemu architektowi i nie przychylił się też do jego prośby. Na ostatniej rozprawie w dniu 30 czerwca ogłosił wyrok. Podobnie jak rok wcześniej, i tym razem uznał Andrzeja T. winnym popełnienia przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego, w dodatku w postaci tzw. czynu ciągłego. Podczas realizacji zadań służbowych nie dopełnił obowiązków w zakresie ich bezstronnego wykonywania i przestrzegania prawa. Mimo odpowiednich przepisów antykorupcyjnych, nie wyłączył się z postępowania administracyjnego, w które był zaangażowany - jako urzędnik i jako podmiot gospodarczy. Sąd wymierzył Andrzejowi T. karę pozbawienia wolności na rok, warunkowo zawieszając jej wykonanie na okres próby, która ma trwać 3 lata. Wydał mu też zakaz zajmowania przez 5 lat stanowisk w administracji publicznej z możliwością wydawania decyzji, ukarał grzywną w wysokości 500 zł oraz obciążył kosztami procesu.
Wyrok nie jest prawomocny. Skazany architekt zapowiedział apelację.
Współpraca: Adam Piwek