Były naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego - Andrzej T., po raz drugi został uznany przez oławski Sąd Rejonowy winnym niedopełnienia obowiązków służbowych i po raz kolejny skazany

Poszło o taczkę piachu

powrót

POWIAT


Eksarchitekt powiatowy był po raz pierwszy sądzony przez oławską Temidę za nieprawidłowości, jakie powstały przy realizacji pawilonów handlowych przy ul. 1 Maja w Oławie. W czerwcu 2003 został uznany winnym tego, że w okresie od grudnia 1994 do września 1999, początkowo jako kierownik Oddziału Urbanistyki Urzędu Rejonowego, a potem jako naczelnik Wydziału Architektury Starostwa Powiatowego w Oławie, podczas zadań służbowych nie dopełnił obowiązków w zakresie ich bezstronnego wykonywania i przestrzegania prawa. Wydawał pozwolenia na etapową budowę zespołu obiektów handlowych w centrum Oławy, bez należytego sprawdzenia i niezbędnej weryfikacji przedłożonych dokumentów.

Za to przestępstwo sąd wymierzył Andrzejowi T. karę pozbawienia wolności na rok, zawieszając jej wykonanie na okres dwóch lat. Wydał też zakaz zajmowania przez 5 lat stanowisk w administracji publicznej z możliwością wydawania decyzji, ukarał grzywną w wysokości 1500 zł oraz obciążył kosztami procesu w wysokości 240 zł.

Wyrok w tej sprawie do dziś nie jest prawomocny, gdyż wrocławski Sąd Okręgowy, do którego odwołał się skazany architekt, uchylił rozstrzygnięcie I instancji i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. W tej kwestii pierwsze posiedzenie oławskiego sądu zaplanowano na 14 października.

Nowy proces

Pod koniec maja tego roku przed Sądem Rejonowym w Oławie rozpoczął się kolejny proces Andrzeja T. Szef powiatowej architektury tym razem trafił na ławę oskarżonych za sprawą Józefa Kuśmierka, któremu - jako właścicielowi pawilonu handlowego przy ul. Bożka w Jelczu-Laskowicach - nie spodobała się realizowana po sąsiedzku przez Wiesława S. podobna inwestycja. Kuśmierek zaczął pisać skargi i odwołania, które dotyczyły głównie działania Andrzeja T. jako architekta Urzędu Rejonowego, a potem Starostwa Powiatowego. W końcu zainteresowała się tym prokuratura w Środzie Śląskiej (ze względu na zaangażowanie w sprawę wysokich rangą urzędników starostwa - oławska prokuratura złożyła wniosek o wyłączenie jej z postępowania). Po trwającym kilkanaście miesięcy śledztwie, zastępca średzkiego prokuratora rejonowego Piotr Jaworski sporządził akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi T. Zarzucił mu, że działając w warunkach ciągu przestępstw, przekroczył swoje uprawnienia i wydał szereg bezprawnych decyzji administracyjnych. M.in. wydał Wiesławowi S. pozwolenie na budowę pawilonu, mimo iż ten - jako inwestor - nie dysponował aktualną decyzją o warunkach zabudowy oraz pełnią praw do terenu, na którym realizowano inwestycję. Ponadto, zdaniem prokuratora Jaworskiego, Andrzej T. przyjął przy tej okazji korzyść majątkową w kwocie 2.500 zł.

Architekt tłumaczył się, że pieniądze wziął za sporządzenie mapki, potrzebnej do uzyskania decyzji o warunkach zabudowy oraz za ogólne i trwałe doradztwo inwestycyjne. Według prokuratury - powinien się więc w takiej sytuacji wyłączyć z postępowania. Tymczasem Andrzej T. przyjął pieniądze 27 grudnia 1998 roku, a dwa dni później wydał Wiesławowi S. pozwolenie na budowę.

Pierwszą rozprawę, która odbyła się w oławskim sądzie 26 maja, relacjonowaliśmy na naszych łamach w tekście pt. “Korupcja w Starostwie Powiatowym” (“GP-WO” nr 24/2004). Przypomnijmy więc tylko, że w czasie tamtej rozprawy przesłuchano kilku świadków, m.in. byłego starostę Stanisława K., obecną szefową Zarządu Powiatu Marię Bożenę P. oraz jej byłego zastępcę Przemysława P. Cała trójka zgodnie potwierdziła, że eksarchitekt sprawiał im sporo kłopotów. Wielokrotnie był karany naganami i upomnieniami, w tym także za samowolne podejmowanie decyzji, które potem uchylały organa nadzoru w trakcie postępowania administracyjnego. M.in. z tych powodów w styczniu ubiegłego roku został zwolniony z pracy w Starostwie Powiatowym.

Zszokowany inwestor

Następna rozprawa odbyła się 28 czerwca. Pierwszym z wezwanych świadków była Danuta K., która jako inspektor Wydziału Urbanistyki Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu rozpatrywała odwołania od niektórych decyzji, wydawanych przez Andrzeja T. w sprawie budowy pawilonu handlowego przy ul. Bożka w Jelczu-Laskowicach. Danuta K. nie przybyła jednak do sądu, przedkładając stosowne usprawiedliwienie. Za zgodą stron sąd postanowił więc odczytać jej zeznania, złożone w trakcie postępowania przygotowawczego. Świadek K. potwierdziła, że większość decyzji byłego architekta powiatowego zawierała istotne błędy prawne, dlatego były one uchylane i najczęściej kierowane do ponownego rozpatrzenia.

Kolejnym świadkiem, tym razem bezpośrednio przesłuchanym przez sąd, był Wiesław S., któremu zamarzyło się postawienie obiektu gospodarczego obok podobnego, należącego do Józefa Kuśmierka. - Poznałem Andrzeja T., gdy zamierzałem rozpocząć budowę pawilonu handlowo-usługowego - tak rozpoczął swoje zeznania świadek-inwestor i kontynuował je przez około 30 minut: - Projektantem był oławski architekt miejski Andrzej S. Spotykałem się z nim we Wrocławiu, w biurze projektowym, które jak się później okazało, należało do Andrzeja T. Ktoś w Oławie dał mi adres tego biura, ale dziś już nie pamiętam kto, na pewno nie Andrzej T. Jemu dałem dwa i pół tysiąca m.in. za opracowanie planu zagospodarowania działki. W zapłacie mieściło się też doradztwo, jakiego udzielał mi Andrzej T. - to były ciągłe konsultacje, bo w trakcie realizacji inwestycji pojawiały się różne problemy, miałem też czasami nowe pomysły.

Fakt, że dwaj architekci-urzędnicy pomagali mi realizować pawilon, nie miał wpływu na przyspieszenie terminu załatwienia sprawy. Wręcz przeciwnie. Bardzo długo trwało projektowanie i m.in. z tego powodu musiałem prosić władze Jelcza-Laskowic o przedłużenie ważności decyzji o warunkach zabudowy. Jestem zszokowany tym, że dwóch tak ważnych i niby kompetentnych urzędników nie potrafiło przygotować właściwej decyzji administracyjnej.

Na pytanie sądu o stosunki z Józefem Kuśmierkiem, świadek S. odpowiedział, że nie wie dlaczego sąsiad cały czas się angażował w utrącenie jego inwestycji: - Nie powinien mieć do tego powodu, bo ja planowałem zupełnie inną branżę. Myślę, że to była przede wszystkim sprawa ambicjonalna. Słyszałem że pan Kuśmierek ma na pieńku z wieloma osobami i urzędnikami, jest ponoć bezpośrednio zaangażowany w 5 czy 10 innych podobnych spraw. W moim przypadku wszystko wzięło się chyba z tej nieszczęsnej taczki piachu. Robotnicy, którzy budowali mój pawilon, nieświadomie pożyczyli ją sobie z hałdy, która leżała na mojej działce, ale jej właścicielem był Kuśmierek.

Do szuflady

Ostatnim z przesłuchanych świadków był właśnie Józef Kuśmierek, występujący w procesie także w roli oskarżyciela posiłkowego. Swoje zaangażowanie w sprawę budowy przez Wiesława S. pawilonu handlowego tłumaczył wysokim poczuciem legalizmu: - Uważam, że wszelka działalność gospodarcza i administracyjna powinna być zgodna z prawem, więc przy realizacji pawilonu na działce sąsiadującej z moją, od początku procesu administracyjnego powinienem być uznany za stronę. Tego nie zrobiono i dlatego złożyłem stosowne wnioski do władz wojewódzkich o uchylenie podjętych decyzji. Pisałem też i składałem wnioski bezpośrednio do Andrzeja T., ale on prawie wszystko chował do szuflady. Były architekt powiatowy w jednej ze swoich decyzji napisał, że wydał ją “za zgodą stron”, a ja - jako owa strona - nigdy i nikomu takiej zgody nie udzieliłem.

Na koniec swojego wystąpienia Józef Kuśmierek wniósł o przykładne ukaranie Andrzeja T. oraz o podanie wyroku do publicznej wiadomości: - Taka osoba, jak architekt powiatowy, powinna stać na straży prawa budowlanego, a nie je świadomie i z premedytacją łamać! - uzasadnił swój wniosek świadek i oskarżyciel Kuśmierek.

Architekt znów skazany

W swoim ostatnim słowie oskarżony architekt poprosił sąd o uniewinnienie. Uzasadniał to m.in. tym, że będąc urzędnikiem, prowadził jednocześnie prywatną działalność gospodarczą, bo nie było to zakazane. - Działałem więc legalnie, a gdy ten zakaz wprowadzono, to natychmiast zlikwidowałem działalność - tłumaczył. - Świadomie nie popełniłem żadnego błędu. Te, które powstawały, były często wynikiem zagmatwanych przepisów i różnej ich interpretacji. Prawie wszystkie swoje decyzje konsultowałem z przełożonymi.

Sąd nie dał jednak wiary byłemu architektowi i nie przychylił się też do jego prośby. Na ostatniej rozprawie w dniu 30 czerwca ogłosił wyrok. Podobnie jak rok wcześniej, i tym razem uznał Andrzeja T. winnym popełnienia przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego, w dodatku w postaci tzw. czynu ciągłego. Podczas realizacji zadań służbowych nie dopełnił obowiązków w zakresie ich bezstronnego wykonywania i przestrzegania prawa. Mimo odpowiednich przepisów antykorupcyjnych, nie wyłączył się z postępowania administracyjnego, w które był zaangażowany - jako urzędnik i jako podmiot gospodarczy. Sąd wymierzył Andrzejowi T. karę pozbawienia wolności na rok, warunkowo zawieszając jej wykonanie na okres próby, która ma trwać 3 lata. Wydał mu też zakaz zajmowania przez 5 lat stanowisk w administracji publicznej z możliwością wydawania decyzji, ukarał grzywną w wysokości 500 zł oraz obciążył kosztami procesu.

Wyrok nie jest prawomocny. Skazany architekt zapowiedział apelację.

Krzysztof A. Trybulski
Współpraca: Adam Piwek