|
|
Miała zapobiec nieszczęściom, chorobie nóg i wylewowi. Uwierzyła jej 68-letnia mieszkanka Jelcza-Laskowic. Posłusznie stosowała się do poleceń „uzdrowicielki” - straciła 30.000 zł i 30.000 dolarów. To nie pierwszy taki przypadek w powiecie oławskim |
| Daj pieniądze, zdejmę klątwę |
|
JELCZ-LASKOWICE |
|
|
W obu przypadkach, potwierdzeniem wiszącej nad domem klątwy, były jajka, z których wylewała się czarna ciecz.
W ubiegłym roku, kazała małżeństwu zawinąć wszystkie swoje pieniądze w fartuch i ręcznik, położyć zawiniątko pod stołem i nie zaglądać do niego przez trzy dni. Teraz poleciła zawinąć je w marynarkę i włożyć do zimnego pieca. Efekt w obu przypadkach był taki sam. Małżeństwo straciło 6.500 zł, schowanych na czarną godzinę, a starsza pani z J-L - 30.000 dolarów i tyle samo złotych.
Pisaliśmy wcześniej, że naiwność nie zna granic i ostrzegaliśmy, aby uważać na oszustkę. Okazuje się, że niektórzy wciąż dają się nabierać na gusła i domowe metody walki z siłami nieczystymi.
W domu była tylko 68-letnia pani. Nieznajoma zaczęła rozmowę o chorobach. Twierdziła, że wie, jak im zaradzić i że widzi w tym domu przyszłe nieszczęścia. Wmówiła kobiecie, że ma chorą nogę, a jej mąż będzie miał wylew za 7 dni. O nieszcześciach, wiszących nad domem, miało świadczyć jajko, które nieznajoma rozbiła na ścierce kuchennej. Było czarne. Poleciła gospodyni przynieść wszystkie pieniądze, jakie ma, zawinąć w marynarkę i włożyć do pieca. Wystraszona kobieta posłuchała, obawiając się, że jeżeli tego nie zrobi, klątwa spadnie na jej dom.
Kobieta zawiadomiła o kradzieży policję w Jelczu-Laskowicach. Policjanci rozpoczęli penetrację terenu. Przeszukali okolicę, sprawdzili przystanki PKP i PKS, pytali mieszkańców osiedla. Bez skutku.
Gdy opisywaliśmy ubiegłoroczny przypadek identycznego oszustwa, kobieta poruszała się również autem produkcji zachodniej, ale wtedy nie udało się ustalić jego marki. Nie zmieniły się wygląd kobiety, sposób działania i naiwność ludzka. Policja prowadzi czynności zmierzające do ujęcia oszustki.
- Apelujemy o rozsądek i rozwagę przy wpuszczaniu nieznajomych do mieszkania, zwłaszcza, gdy jesteśmy sami - mówi Edmund Koziarski z KPP w Oławie. - W takich przypadkach należy liczyć się z możliwością, że możemy paść ofiarą oszusta lub złodzieja.