Miała zapobiec nieszczęściom, chorobie nóg i wylewowi. Uwierzyła jej 68-letnia mieszkanka Jelcza-Laskowic. Posłusznie stosowała się do poleceń „uzdrowicielki” - straciła 30.000 zł i 30.000 dolarów. To nie pierwszy taki przypadek w powiecie oławskim

Daj pieniądze, zdejmę klątwę

powrót

JELCZ-LASKOWICE


W podobny sposób oszukała starsze małżeństwo z gminy Oława, w październiku ubiegłego roku. 30-letnia kobieta, poszukiwana przez policję, obiecywała starszym ludziom, że zdejmie ciążącą nad ich domem klątwę. Wmówiła wówczas gospodarzowi, że ma umrzeć za dziewięć tygodni. Mieszkankę J-L przekonywała tym razem, że ma chorą nogę, a jej mąż będzie miał wylew.

W obu przypadkach, potwierdzeniem wiszącej nad domem klątwy, były jajka, z których wylewała się czarna ciecz.

W ubiegłym roku, kazała małżeństwu zawinąć wszystkie swoje pieniądze w fartuch i ręcznik, położyć zawiniątko pod stołem i nie zaglądać do niego przez trzy dni. Teraz poleciła zawinąć je w marynarkę i włożyć do zimnego pieca. Efekt w obu przypadkach był taki sam. Małżeństwo straciło 6.500 zł, schowanych na czarną godzinę, a starsza pani z J-L - 30.000 dolarów i tyle samo złotych.

Pisaliśmy wcześniej, że naiwność nie zna granic i ostrzegaliśmy, aby uważać na oszustkę. Okazuje się, że niektórzy wciąż dają się nabierać na gusła i domowe metody walki z siłami nieczystymi.

Klątwa nad domem

23 lipca, ok godz. 17.30, do domu na osiedlu Laskowice zapukała nieznajoma kobieta. Powiedziała, że skupuje antyki.

W domu była tylko 68-letnia pani. Nieznajoma zaczęła rozmowę o chorobach. Twierdziła, że wie, jak im zaradzić i że widzi w tym domu przyszłe nieszczęścia. Wmówiła kobiecie, że ma chorą nogę, a jej mąż będzie miał wylew za 7 dni. O nieszcześciach, wiszących nad domem, miało świadczyć jajko, które nieznajoma rozbiła na ścierce kuchennej. Było czarne. Poleciła gospodyni przynieść wszystkie pieniądze, jakie ma, zawinąć w marynarkę i włożyć do pieca. Wystraszona kobieta posłuchała, obawiając się, że jeżeli tego nie zrobi, klątwa spadnie na jej dom.

Jajka zakopać

Gdy gospodyni wykonała polecenie kobiety, okazało się, że to nie wystarczy. Nieznajoma poleciła jej, aby ścierkę, na której były nieczyste jajka, zakopała w ogrodzie. Do ogrodu wyszła razem z gospodynią. Starsza pani zakopała ścierkę w ziemi. Nieznajoma zostawiła gospodynię w ogrodzie i zniknęła. Gdy starsza pani wróciła do domu, zaczęła coś podejrzewać. Czuła, że sytuacja jest co najmniej dziwna. Sprawdziła zawiniątko z pieca. Zamiast pieniędzy były w nim papierowe ręczniki.

Kobieta zawiadomiła o kradzieży policję w Jelczu-Laskowicach. Policjanci rozpoczęli penetrację terenu. Przeszukali okolicę, sprawdzili przystanki PKP i PKS, pytali mieszkańców osiedla. Bez skutku.

Nie bądźmy naiwni

Wszystko wskazuje na to, że oszustka nie działała sama. Najprawdopodobniej, gdy była z pokrzywdzoną w ogrodzie, ktoś inny mógł wyciągnąć z pieca marynarkę z pieniędzmi. - Blisko miejca zdarzenia widziano granatowy samochód volkswagen golf III - mówi Arkadiusz Domagała, komendant Komisariatu Policji w J-L.

Gdy opisywaliśmy ubiegłoroczny przypadek identycznego oszustwa, kobieta poruszała się również autem produkcji zachodniej, ale wtedy nie udało się ustalić jego marki. Nie zmieniły się wygląd kobiety, sposób działania i naiwność ludzka. Policja prowadzi czynności zmierzające do ujęcia oszustki.

- Apelujemy o rozsądek i rozwagę przy wpuszczaniu nieznajomych do mieszkania, zwłaszcza, gdy jesteśmy sami - mówi Edmund Koziarski z KPP w Oławie. - W takich przypadkach należy liczyć się z możliwością, że możemy paść ofiarą oszusta lub złodzieja.

Monika Gałuszka-Sucharska