|
|
To jeszcze nie koniec walki, potrzebna będzie długa i kosztowna chemioteriapia. Wspólnie z PCK uruchomiliśmy specjalne konto, na które można dokonywać wpłat na leczenie Basi |
| Basia biegnie... po życie |
|
OŁAWA/HAMBURG |
|
Basiu, jesteśmy pewni, że ten bieg wygrasz. Jak zwykle |
|
Chcesz pomóc Basi? Wpłać dowolną kwotę na jedno z kont: |
Od 16 lipca do godzin wieczornych 20 lipca, Basia Szlachetka przebywała na oddziale intensywnej terapii. Cały czas towarzyszyła jej córka Katarzyna, potem dotarł do Hamburga syn Krzysztof, a w czasie, gdy zamykaliśmy gazetę do druku, do hamburskiego szpitala dojechali z Polski mąż i brat.
Nasza wspaniała lekkoatletka od początku wiedziała o swojej chorobie, gdyż w szpitalach niemieckich niczego nie ukrywa się przed pacjentem. Dzielnie zniosła tę sytuację i zapowiedziała, że łatwo się nie podda: - To będzie mój najdłuższy bieg w życiu, bo bieg po życie! Moi przyjaciele i znajomi wiedzą, że ja nigdy nie dawałam się łatwo zepchnąć z trasy, więc teraz też z niej tak szybko nie zejdę! - powiedziała nam rankiem we wtorek 20 lipca.
Mimo doskwierającego ciągle bólu po ranach operacyjnych, była w dobrym humorze i jak zwykle skłonna do żartów. Dokładnie policzyła, ile to w najbliższych tygodniach będzie biegów maratońskich w różnych częściach świata, a w których nie będzie mogła uczestniczyć: - Najpóźniej wiosną przyszłego roku będę się starała to nadrobić - powiedziała z pewnością w głosie. Prosiła też o przekazania pozdrowień i podziękowań dla wszystkich, którzy z innych źródeł dowiedzieli się o jej chorobie i przesłali do Hamburga życzenia powrotu do zdrowia. Czyta też podarowaną przez niemieckich przyjaciół książkę o słynnym amerykańskim kolarzu Lance Armstrongu, który przez kilka lat walczył z rakiem. - On się nie poddał, więc dlaczego ja mam być gorsza?! - dodała z charakterystycznym dla niej uśmiechem.
|
Najbardziej aktualne informacje o stanie zdrowia Basi Szlachetki dostępne
są na stronie internetowej: www.100marathon-club.de
|
Od początku tych dramatycznych zdarzeń opiekuje się nią hamburski lekarz domowy dr Christian Hottas, jej kolega i przyjaciel z tras maratońskich. Jego pomoc jest bezcenna. Na starcie musiał pokonać wiele przeszkód biurokratycznych, aby Basia mogła być operowana i leczona w Niemczech - w hamburskiej klinice “Evangelische Amalie Sieveking Krankenhaus”. Zrobił to perfekcyjnie i skutecznie.
Już wiadomo, że po wyjściu ze szpitala będzie musiała się poddać intensywnemu
leczeniu onkologicznemu, w tym zabiegom chemioterapii. Najprawdopodobniej pozostanie
kilka miesięcy w Hamburgu, bo tam są o wiele lepsze możliwości na skuteczną
walkę z chorobą, niż u nas w kraju. Leczenie w Niemczech jednak kosztuje dużo
więcej niż w Polsce, więc niezbędna jest pomoc finansowa. Hottas zorganizował
w Niemczech akcję wspierającą, w której wzięli głównie udział koledzy i koleżanki
Basi z tras maratońskich. Już po dwóch dniach funkcjonowania konta bankowego
wpłynęło 1.100 euro. To oczywiście ciągle za mało, bo sama operacja kosztowała
kilka tysięcy euro. Dla wszystkich, którzy chcieliby wspomóc Basię, wzór sportowca-amatora,
podajemy numery konta w Niemczech, na które można wpłacać euro i inną walutę
wymienialną. Zorganizowaliśmy też konto w Polsce, na które można wpłacać złotówki.