|
|
Rozpatrzenie pozwów lekarskich pochłonie kwartalny budżet Sądu Rejonowego. Roszczenia zagrożą także finansom szpitala. O swoje walczy również chirurg Andrzej Dronsejko, który od jedenastu miesięcy jest dyrektorem oławskiego SP ZOZ. Wszystko wskazuje na to, że za kilkanaście dni będziemy świadkami bezprecedensowej sprawy “Chirurg Dronsejko kontra dyrektor Dronsejko”. O sporze pracowników ze szpitalem pisaliśmy wcześniej w nr 24/2003 |
|
Dronsejko kontra Dronsejko |
|
POWIAT |
|
- wicestarosta odpowiedzialny za służbę zdrowia:
|
|
|
- Nie było rozpraw na ten temat, więc nie miałem okazji się wycofać.
Tok sprawy nie nabrał jeszcze biegu. Nie pamiętam jaką podałem kwotę mojego
roszczenia. Na pewno żadna z podanych przez lekarzy kwot nie jest dokładnie
policzona. Będę się starał przekonywać lekarzy, żeby podjęli decyzje korzystne
dla szpitala. Czy mi się uda? Trudno powiedzieć.
|
|
|
- Dlaczego nie wniosłam pozwu? Może nie mam do tego przekonania? Tak
naprawdę nikt nie ma pomysłu jak to rozwiązać. Sprawą dyżurów powinni
się zająć ci, którzy ją spaprali, czyli zarządzający skarbem państwa.
Na pewno nie można tym obarczać szpitali. Dlaczego mówi się tylko o roszczeniach
pielęgniarek? To jest krzywdzące. Nie można upraszczać problemu tylko
do pielęgniarek, bo to dotyczy wszystkich pracowników. Dodam, że według
mojej wiedzy żaden pediatra nie wystąpił z roszczeniami za dyżury lekarskie.
|
|
|
- Nie wniosłam pozwu o wypłatę wynagrodzenia za dyżury lekarskie. Dlaczego?
To były raczej indywidualne |
|
|
Jako związek nie pilotujemy tej sprawy. To indywidualne decyzje lekarzy.
Wnoszenie pozwów było ogólnopolską akcją, aby zmusić rząd do rozwiązań
systemowych. W odpowiedzi Sąd Najwyższy orzekł, aby uznać nasze roszczenia,
ale wypłacać tylko za efektywny czas pracy na dyżurach. To jest krzywdzące
i ma na celu ograniczenie roszczeń lekarzy. Osobiście podchodzę do sprawy
ambicjonalnie. Chcę podważyć krzywdzący mit o lekarzu, który na dyżurze
śpi albo dorabia sobie kopertami. Nie wszyscy z nas np. jeżdżą na wycieczki
fundowane przez firmy farmaceutyczne. Obecnie w szpitalu pracuje ponad
czterdziestu lekarzy, a nie stu jak podawał dyrektor, więc aby zapewnić
prawidłową opiekę pacjentom, nasz czas pracy wydłuża się nawet do 32 godzin.
Brzmi paradoksalnie, ale taka jest prawda. Na ostatniej rozprawie proponowaliśmy
dyrektorowi zakończenie sprawy uznaniem naszych roszczeń w wysokości pięćdziesięciu
procent żądanej kwoty. Na to dyrektor się nie zgodził, proponując symboliczną
trzystuzłotową rekompensatę, czego z kolei my nie mogliśmy przyjąć. Wniosłam
pozew, bo te pieniądze prawnie się należą. Jeśli zobaczę szansę na dalsze
istnienie tego szpitala i moją dalszą w nim pracę, to nie wniosę sprawy
do komornika. Moje pobory nie są wygórowane. Gdyby nie dyżury i praca
w przychodni, moja pensja wyniosłaby ok. 700 zł netto. Przy tej sprawie
warto się zastanowić, czy strażakowi płaci się za dyżur, czyli obecność
w pracy, czy tylko za wyjazdy do pożaru?...
|
Nie ulega wątpliwości, że dotychczas najczęściej oskarżanymi o działanie na szkodę szpitala były pielęgniarki. To od nich żądano zaniechania egzekwowania roszczeń. Niesłusznie, jak się okazuje, bo budżet uszczuplali również lekarze. Już wkrótce właśnie ta grupa zawodowa po raz kolejny wpisze się na listę wierzycieli szpitala. Tym razem z tytułu dyżurów lekarskich.
W oławskim Sądzie Pracy leży 29 pozwów lekarzy, głównie ginekologów i chirurgów, którzy żądają uznania ich roszczeń za dyżury lekarskie. Z nieoficjalnych źródeł szpitalnych wiemy, że chirurdzy domagają się solidarnie po 15 tys. zł, tylko jeden zażądał 23 tys. zł. Dużo wyżej wycenili swoją pracę ginekolodzy - żądają od dwudziestukilku do trzyudziestu tys. zł.
Żądania lekarzy wynoszą od 15 do 30 tys. zł należności głównej, bez wieloletnich odsetek, czyli łącznie od 435 do 870 tys. zł. Jeśli doliczyć odsetki, to może się okazać, że ta kwota będzie porównywalna dwumiesięcznym wpływom szpitala z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Nie oszczędzają szpitala także jego byli i obecni szefowie. Marek Jeruzel chce, jak twierdzi, od szpitala tylko około 4 tys. zł (w czasie dyskusji o szpitalu na wrześniowej sesji Rady Powiatu padła kwota 50 tys. zł, w kuluarach mówiono o 25 tys. zł). Następca Jeruzela Marek Nowak na pożegnanie odebrał z kasy szpitala 11.365,19 zł netto za zaległą pensję sierpniową, ekwiwalent urlopowy i zasiłek chorobowy. Ani grosza nie podarował pełniący obowiązki dyrektora Krzysztof Prędki - wziął łącznie 10.919 zł netto. Za dyżury lekarskie pozew złożył Andrzej Dronsejko - jak udało się nam ustalić chirurg Dronsejko domaga się 15 tys. zł wraz z odsetkami. Wynika więc z tego, że wbrew prezentowanym publicznie zapowiedziom, Andrzej Dronsejko nie wycofał pozwu, choć w każdej chwili miał taką możliwość. Nie potwierdziły się docierające do nas informacje, że o zapłatę za dyżury upomina się pediatra i była wicedyrektor szpitala Krystyna Trojniak.
Jak to wygląda w praktyce? Przypuśćmy, że 17 października 1997 lekarz pełnił dyżur, który zwyczajnie przespał. W tej sytuacji biegły orzeknie, że ten dyżur był nieefektywny, więc lekarzowi nic się nie należy. Jeśli takich dyżurów było więcej, a przypuśćmy lekarz żąda w pozwie 30 tys. zł, to biegły orzeknie, że lekarzowi należy się np. tylko 300 zł, a więc jeden procent żądanej sumy. Biorąc pod uwagę koszt wydania tej opinii przez biegłego - 3 tys. zł, strony pokryją go proporcjonalnie: SP ZOZ - 30 zł, a lekarz - 2.970 zł.
Nie można natomiast mieć pretensji do tych, którym już podziękowano za pracę.
Ich nic nie łączy z tą placówką, może tylko rozgoryczenie i poczucie niesprawiedliwości.
Mogą więc bez skrupułów szarpać tę mocno za krótką kołdrę. Z nieoficjalnych
informacji uzyskanych od pracowników szpitala wiemy, że rekordowo wysokie były
pierwotnie żądania dwóch lekarek z ginekologii - 58 i 60 tys. zł. Oczywiście
bez odsetek. Warto wspomnieć, że w oławskim Sądzie Pracy toczą się sprawy, gdy
roszczenie nie przekracza 30 tys. zł. Powyżej tej kwoty pozwy rozpatruje Sąd
Okręgowy we Wrocławiu. Niestety, nie udało się nam ustalić, czy do Wrocławia
trafiły jakieś oławskie pozwy w tej sprawie, ponieważ rzecznik sądu przebywa
na urlopie.