|
|
- Winnym awarii, która nastąpiła w nocy z 11 na 12 czerwca, jest Elektrownia Wodna Oława I - twierdzi Zakład Energetyczny we Wrocławiu. - To nie my - zaprzecza Tadeusz Madejski, jeden z właścicieli elektrowni, powołując się na własną ekspertyzę |
|
Zawiniła elektrownia? |
|
OŁAWA |
![]() |
Od 23 do 30 czerwca przy ul. Młyńskiej w Oławie działał specjalny punkt przyjmowania roszczeń. Po tym terminie roszczenia odszkodowawcze należało kierować do swojej firmy ubezpieczeniowej. W tym czasie trwały prace wyjaśniające przyczyny awarii, prowadzone przez specjalnie powołaną komisję.
Jak nas poinformował Marek Szewczyk, rzecznik prasowy Zakładu Energetycznego Wrocław SA, feralnej nocy, w obrębie sieci zasilanej z linii 20 kV, nastąpiło zakłócenie w dostawie energii elektrycznej. Generator asynchroniczny, przyłączony do sieci przemysłowej ZE Wrocław, wygenerował napięcie o poziomie i częstotliwości odbiegające od dopuszczalnych parametrów. To doprowadziło do uszkodzeń urządzeń zainstalowanych u odbiorców. - Ogromne uznanie należą się pracownikom Pogotowia Energetycznego, którzy natychmiast przystąpili do działania. Jednak z powodu braku dostępu do urządzeń elektrowni, wadliwą pracę generatora zahamowano dopiero około 2.35 w nocy - wyjaśnia Marek Szewczyk. - Wciąż trwa szacowanie strat. Jeszcze raz przepraszamy za zaistniałą sytuację. Przypominamy również, że warto zadbać o odcinanie od prądu, zwłaszcza na noc, wszelkich urządzeń elektrycznych.
Rzecznik informuje, że Elektrownia Wodna Oława I (na fot.) nie będzie włączona do pracy z siecią Zakładu Energetycznego, zanim jej właściciel nie przedstawi pozytywnej opinii odbioru. Aby ją uzyskać, musi spełnić kilka warunków, m.in. wykonać przegląd i konserwację, próby aparatury łączeniowej, sterowniczej i zabezpieczeniowej oraz obwodów prądu stałego.
Marek Szewczyk zapewnia, że wszyscy poszkodowani, którzy w wyznaczonym terminie zgłosili swoje roszczenia, mogą liczyć na pomoc Zakładu Energetycznego.