- Na dzień dzisiejszy nie można znaleźć winnych afery związanej z ratuszową kulą - powiedział Henryk Szymański, przewodniczący komisji Rady Miejskiej, powołanej do zbadania prawidłowości postępowania z materiałami wyjętymi z kuli. - Sprawa została po prostu spaprana - udowadniał Krzysztof Trybulski

Kulawa niewinność
Zgaduj, zgadula z kulą nr 36/2001

powrót

OŁAWA


Czy złotą kulę trzeba było ściągać na sam dół, aby - jak zapewniał szef firmy budowlanej - wyprostować jedynie czubek wieży?


Robotnicy, znoszący kulę, wyglądali na zdziwionych obecnością dziennikarzy przy wejściu na wieżę

Speckomisja, składająca się z ośmiu radnych, spotkała się pięciokrotnie. Podczas posiedzeń sprawdzała dokumenty i protokoły, przesłuchiwała osoby związane w jakiś sposób ze sprawą ratuszowej kuli, m.in. burmistrza Waldemara Wiązowskiego, sekretarza Marka Kłeczka, Bogdana Macieja Olejnika. W trakcie jednego z posiedzeń brmistrz odczytał treść listu włożonego - według niego - do kuli i adresowanego do przyszłego burmistrza. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nie wszyscy członkowie komisji byli przekonani, że właśnie list o takiej treści trafił do kuli. Na sesji już nikt o to nie zapytał.

Przypadkowe działania

Komisja ustaliła, że działania podejmowane od otwarcia do zamknięcia kuli były przypadkowe i nieskoordynowane, więc dzisiaj już nie można określić odpowiedzialnych osób. Komisja nie ustaliła również, dlaczego do kuli trafiły materiały, kontrowersyjnie dokumentujące „dzień dzisiejszy Oławy”.

W stanowisku speckomisji czytamy: Wykaz materiałów do umieszczenia w kuli Ratusza, podpisany przez sekretarza Marka Kłeczka, zawiera 18 pozycji opisanych hasłowo, mało precyzyjnie i z błędnymi nazwami.s

Komisja uznała również, że część dokumentów, które trafiły do kuli, jest jednostronna politycznie, np „Głos Oławski”, wydany przez AWS na wybory samorządowe 1998.

Analiza dokumentów dotyczących remontu ratuszowej wieży nie wyjaśniła, dlaczego rozebrano rusztowanie, potem je odbudowano, znowu zdjęto kulę i po kilku godzinach ponownie założono. Pretekst prostowania masztu członkowie komisji uznali za naiwny, ponieważ maszt jest krzywy do dzisiaj. Musieli również oprzeć się na oświadczeniu Wiązowskiego i Kłeczka, którzy twierdzili, że kontrowersyjny dokument zatytułowany „Ten opis historyczny jest najbardziej wiarygodnym źródłem informacji z dziejów oławskiej solidarności dla Potomnych” nie znajduje się w kuli.

Przecież są winni!

- Trzeba otwarcie przyznać, że cała ta sprawa została spaprana - grzmiał na sesji Krzysztof Trybulski. - Afera kulowa, dodatkowo rozdmuchana przez media, nie przyniosła nam chluby. W ogóle większość działań związanych z kulą była robiona źle. Moim zdaniem, można znaleźć winnych afery. Jest za to odpowiedzialny albo Zarząd Miejski, albo burmistrz Waldemar Wiązowski.

Krzysztof Trybulski wchodził w skład speckomisji. Twierdził, że z wiadomych względów niektóre fakty można było przyjąć „na wiarę”. Postulował, żeby spisać oświadczenia Waldemara Wiązowskiego, Marka Kłeczka i Bogdana Olejnika, zawierające jasno sprecyzowaną informację, że kontrowersyjnych materiałów nie ma w kuli. Historia zweryfikuje ich stanowisko. Przy najbliższej okazji kulę będzie można zdjąć. To ostatnie zdanie rozbawiło niektórych radnych. - Ciekawe, za czyje pieniądze? - pytano z sali. - Oczywiście za pieniądze winnego całego zamieszania wokół kuli - odpowidział Trybulski.

Jestem za, a nawet przeciw

Witold Niemirowski złożył wniosek, żeby komisja spotkała się raz jeszcze i jednak ustaliła winnych.

- Nie chcę się odnosić do niewątpliwie dużej pracy speckomisji - mówił burmistrz Wiązowski. - Nie mam nic przeciwko temu, żeby złożyć pisemne oświadczenie, jak chce tego pan Trybulski. Chciałbym również dodać, że gdyby nam nie zależało na ujawnieniu prawdy, to głosowalibyśmy przeciwko powołaniu speckomisji. Jestem za wnioskiem pana Niemirowskiego. Podczas głosowania nad przyjęciem wniosku o ponowne spotkanie się speckomisji i ustalenie winnych, burmistrz był „przeciw”. Wniosek odrzucono (10 głosów „przeciw”, 6 „za”, 9 „wstrzymujących się”).

W końcowym głosowaniu przyjęto również stanowisko przedstawione przez komisję specjalną.

Anka Borkowska