Pielęgniarki z oławskiego i jelczańsko-laskowickiego ZOZ-u przyłączyły się do ogólnopolskiej akcji strajkowej

„Pielęgniarką być
- w nędzy żyć”

powrót

OŁAWA - JELCZ-LASKOWICE


Oława: Pielęgniarki i położne weszły 23 listopada w spór zbiorowy z dyrekcją ZOZ.
W referendum przeprowadzonym wśród personelu ZOZ, 70% poparło strajk. - Dyrektor Marek Jeruzel był znakomicie poinformowany o tym, że pielęgniarki i położne będą strajkować - mówi Barbara Nowak, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który skupia 203 osoby. - Prowadzone mediacje nic nie dały, ponieważ nie usłyszałyśmy od dyrekcji ZOZ żadnych konkretynych propozycji. Aczkolwiek samej osobie mediatora - Franciszka Października, który negocjował bardzo obiektywnie, nie możemy nic zarzucić.

Od 16 grudnia trwa akcja protestacyjna, która potrwa aż do odwołania. Pielęgniarki i położne odeszły od łóżek chorych i od stanowisk pracy. Strajk odbywa się rotacyjnie, tzn, strajkują pielęgniarki, które akurat mają dyżur. Jeżeli dochodzi do sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, pomocy udzielają pielęgniarki z grup interwencyjnych, które powstały na każdym oddziale. Prowadzone są zeszyty interwencji. Jednak wszystkie planowe zabiegi zostały wstrzymane. Pacjentami opiekują się lekarze i personel administracyjny. Barbara Nowak powiedziała nam, że atmosfera w szpitalu jest bardzo pozytywna.

- Rozumiemy, że każda reforma rodzi się w bólach, ale dlaczego mamy na tym aż tak cierpieć? Teraz między nami a rządem odbywa się swoista próba sił. Idą święta. Ale my nie odpuścimy. Mamy mocną psychikę. Wytrzymamy do czasu, kiedy rząd zasiądzie z nami do wspólnych rozmów.

 
Jelcz-Laskowice:
Pracę przerwało 58 pielęgniarek.
Pielęgniarki przybyły na sesję Rady Miejskiej 15 grudnia z transparentami, które głosiły, że być pielęgniarką oznacza żyć w nędzy. Przyszli również pracownicy laboratorium i rehabilitacji, aby zaznaczyć swoją solidarność ze strajkującymi.

W piśmie do Urzędu Miasta i Gminy pielęgniarki i położne napisały, że oczekują zdecydowanych działań, które poprawią ich sytuację finansową, ze strony organu założycielskiego, jakim jest Rada Miejska. Do pisma dołączono stanowisko Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, w którym pielęgniarki żądają wzrostu płacy zasadniczej o 500 zł. Realizacja tego postulatu jest warunkiem przystąpienia związku do rozmów na temat rządowych propozycji rozwiązań systemowych.

Do RM wpłynęło również pismo od pracowników ZOZ-u w J-L z prośbą o udzielenie zapomogi „na zakupy niezbędnych artykułów świątecznych”.

500 zł „na rękę”

14 grudnia z przedstawicielami strajkujących pielęgniarek spotkali się burmistrz Bogdan Szczęśniak i jego zastępca Tadeusz Kobielarz. - Przyznajemy rację strajkującym - mówił Bogdan Szczęśniak. - Domagają się godnej płacy za dobrą, uczciwą pracę. Możliwości finansowe gminy są w tym roku ograniczone. Jeżeli mielibyśmy mówić o pomocy ze strony gminy, muszą być podpisane wszystkie umowy między ZOZ-em a Kasą Chorych. Musimy znać precyzyjną wartość tych umów. Na posiedzeniu Rady Społecznej ZOZ-u będziemy szczegółowo omawiać zakres restrukturyzacji na terenie gmin J-L i Czernica. Kolejny element, który złoży się na możliwości ZOZ-u co do podwyższenia płac, to środki finansowe z budżetu gminy na wsparcie ZOZ-u w roku 2001. W projekcie budżetu Zarząd zaproponował 72 tys. zł. Po posiedzeniach komisji zmieniono tę kwotę na 122 tys., jako start finansowy gminy na pokrycie deficytu w budżecie naszej opieki zdrowotnej. Mając wszystkie dane, dyrekcja będzie mogła rozstrzygnąć sprawę podwyżek i możliwości finansowe ZOZ-u. Około 4,5 mln zł. wynoszą koszty utrzymania, z czego płace ok. 3 mln. Średnia płaca w firmie - niewiele ponad 1000 zł. Państwa oczekiwania to łącznie ok. 1,5 mln. Takimi środkami musiałby dysponować ZOZ, aby te oczekiwania spełnić. Jeżeli nie będzie rozwiązań systemowych, nie będzie pieniędzy dla Kas Chorych na zwiększenie stawek, to nasz ZOZ nie będzie w stanie takiego ciężaru udźwignąć. Gmina też nie będzie w stanie takiej kwoty wyasygnować.

Zbigniew Jankowski spytał, czy liczono płace wszystkich pracowników służby zdrowia, czy tylko grupy strajkującej. Burmistrz stwierdził, że trzeba zastosować rozwiązania systemowe w całej firmie, bo za chwilę takie postulaty może wysunąć inna pracująca tu grupa zawodowa.

Mówimy „dość”!

Anna Bencal, przewodnicząca lokalnej organizacji Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych wyjaśniła, że pielęgniarki w jelczańsko-laskowickim ZOZ-ie zarabiają średnio brutto 1100 - 1200 zł. Netto jest to 750 - 800 zł. - Na naszych odcinkach z wypłatą jest przeważnie 550 - 600 zł, dlatego, że każda z nas obarczona jest jakąś pożyczką - mówiła. - Są to głównie pożyczki z kas zapomogowo-pożyczkowych. Pozostali pracownicy mają się tak samo źle, jak my. Reforma służby zdrowia, oprócz tego, że narzuciła bardzo dużo papierów, sprawiła, że brakuje pieniędzy w systemie. Próbuje się leczyć ludzi i daje się im to, co powinno zapewnić państwo, ale kosztem nas - pracowników. Jesteśmy już u kresu wytrzymałości i chcemy powiedzieć „dość”! Dość tego, żeby na tym terenie 150 pracowników tego ZOZ-u utrzymywało na takim poziomie ochronę zdrowia, na jakim utrzymujemy. Staraliśmy się, jak mogliśmy, ale już dłużej nie możemy. My, pielęgniarki i położne, protestujemy w swoim imieniu, ale także w imieniu tych pracowników, którzy teraz, gdy my protestujemy, za nas pracują.

Też nie jest im lekko, bo zastąpić 58 osób w ZOZ-ie, który liczy 150 pracowników, jest naprawdę bardzo ciężko.

Radni chętnie deklarowali swoją solidarność z pielęgniarkami. Często podkreślano, że należy wygospodarować środki w gminnym budżecie na rok 2001, aby podnieść im płace. Niektórzy proponowali, aby zabrać środki z niektórych planowanych punktów, które nie są aż tak istotne. Prace nad projektem budżetu ciągle trwają. Pielęgniarki są zdesperowane, ale nadal walczą.

Anka Borkowska (Oława)
Monika Gałuszka (Jelcz-Laskowice)