W sierpniu 1998, Rada Miejska w Jelczu-Laskowicach postanowiła podjąć starania o sprowadzenie polskiej rodziny z Kazachstanu. Wpłynęło kilka podań, które weryfikowano. Okazało się, że np. w jednym przypadku taką chęć zgłosiła rodzina rosyjska. Zdecydowano się w końcu na zaproszenie rodziny, której krewni wcześniej znaleźli stałe miejsce zamieszkania na Ziemi Oławskiej

Czujcie się jak u siebie...

powrót

JELCZ-LASKOWICE


Toast – od lewej: Andrzej Gwóźdź, Swietłana Szpengler, Bogdan Szczęśniak, Tatiana Szpengler
Podejmując tę decyzję, gmina zobowiązała się do zapewnienia repatriantom z Kazachstanu mieszkania, a także możliwości zatrudnienia.

Zaproszono rodzinę trzypokoleniową – małżeństwo emerytów Tatianę i Mikołaja Trusowów, ich córkę (wdowę) Swietłanę Szpengler oraz wnuczkę, córkę Swietłany – Tatianę. 24 listopada br. cała czwórka dotarła do Jelcza-Laskowic.

- Serdecznie witam na naszej ziemi i dziękuję za przyjazd do naszego miasta – powiedział burmistrz Jelcza-Laskowic Bogdan Szczęśniak, wręczając klucze do mieszkania przy ul. Techników. – Czujcie się jak u siebie. Jesteście u siebie.

Tatiana Trusowa serdecznie podziękowała za przyjęcie jej rodziny w J-L. Podkreśliła, że przyjazd do ojczyzny sprawia im nieopisaną radość.

Jej wnuczka Tatiana powiedziała: - Dzięki uzyskanej pomocy ze strony władz J-L mogliśmy wyjechać z Kazachstanu. Dziękujemy za bardzo ładne mieszkanie, za życzliwość, za wszystko.
Łzy szczęścia

Repatrianci otrzymali 3-pokojowe mieszkanie z kuchnią, przedpokojem i łazienką. Powierzchnia użytkowa mieszkania to 60 m kw.

- Mieszkańcy tego domu tworzą wspólnotę łączoną przez miejsce zamieszkania oraz problemy, które trzeba rozwiązywać, współdziałając i współpracując– powiedział Stanisław Żytkowski, przewodniczący Komisji Rodziny, Młodzieży i Spraw Mieszkaniowych Rady Miejskiej. – W imieniu tej wspólnoty, jako członek jej zarządu, serdecznie witam. Zapewniam, że spotkacie tu życzliwych ludzi. Liczę na szybką adaptację i zapraszam na najbliższe spotkanie naszej wspólnoty, której jesteście już pełnoprawnymi członkami.

Przybyszów z Kazachstanu powitał także Stanisław Skrzydłowski, dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej: – W razie problemów, proszę kontaktować się ze mną, na pewno udzielę wszelkiej potrzebnej pomocy – zapewnił dyrektor Skrzydłowski. Sekretarz UMiG Andrzej Gwóźdź poinformował przyjezdnych, jakie formalności powinni załatwić.

***
Toast – od lewej: Mikołaj Trusow, Anna Kowalczyk, Edward Szczerba, Tatiana Trusowa
- Do Kazachstanu wywieźli całą naszą rodzinę w 1939 – mówi Tatiana Trusowa. – Mieszkaliśmy w Brześciu. Wywózki nie pamiętam, miałam wtedy 3 lata. Transportu nie przeżyło kilkoro z mojego rodzeństwa.

Tatiana wraz z mężem Mikołajem pracowali w sowchozie. Na emeryturze otrzymywali równowartość 20 dolarów. Radzili sobie dzięki temu, że mieli kawałek ziemi, krowę, kury. Mieszkali w rejonie Stepnogorska, na północy Kazachstanu.

Swietłana Szpengler pracowała jako nauczycielka matematyki i fizyki, ukończyła również studia ekonomiczne. Działała w Towarzystwie “Powrót”. Mieszkała w Stepnogorsku. W pobliżu tego miasteczka są kopalnie uranu. Ich sąsiedztwo negatywnie wpływa na zdrowie mieszkańców. Jest tam bardzo duża zachorowalność na białaczkę.

Tatiana i jej córka Swietłana nie mówią po polsku, chociaż, jak zapewniają, wszystko rozumieją. Są przekonane, że po kilku miesiącach poradzą sobie z barierą językową. Z porozumiewaniem się w języku polskim nie ma problemów najmłodsza repatriantka. Tatiana Szpengler, która przebywa w Polsce już drugi rok. W październiku rozpoczęła studia na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Przedtem, przez rok, uczyła się w Rzeszowie języka. Nadal uczestniczy w lektoracie j. polskiego.
Z Warszawy do Jelcza-Laskowic przywieziono repatriantów gminnym minivanem

Wszyscy zgodnie twierdzą, że mieli dużo szczęścia w tym ich dążeniu do Polski.

- Miało się udać i się udało – skwitował burmistrz Szczęśniak. – Nie będziecie pozostawieni sami sobie.

***

Wyjazd z Kazachstanu nie jest taki prosty. Zaproszenie do Polski jest początkiem długiej procedury. Każde z nich musiało wypełnić 56-stronicową ankietę, którą przekazano do Ambasady Polskiej w Ałma Acie. Ankiety były tam weryfikowane, a następnie przekazano je do sprawdzenia w Warszawie. Po przesłaniu ankiet z powrotem do Ałma Aty i ich ostatecznym zaakceptowaniu, można było starać się o wizy. Trwało to kilka miesięcy. Po otrzymaniu wiz, należało uzyskać w Karagandzie zgodę na opuszczenie Kazachstanu. Następny etap - to zorganizowanie wyjazdu. Część dobytku trzeba było sprzedać, m.in. mieszkanie. Swietłana wzięła za nie 300 dolarów.

Do Polski jechali pięć dób. Nie bez problemów. Przeżyli napad jakiejś wschodniej szajki na ich wagon. Niedużo brakowało, a przyjechaliby do Polski bez niczego. Udało się jednak uchronić to, co zabrali z Kazachstanu.

Tatiana Trusowa już była w Polsce w roku 1974. Spotkała się z młodszym rodzeństwem, które urodziło się już w Kazachstanie. Młodsi przyjechali do Polski w roku 1959. Teraz w Jelczu-Laskowicach będzie mogła się spotykać z bratem Edwardem Szczerbą i siostrą Walentyną Biszczak. Mieszkanką Oławy jest siostra Anna Kowalczyk. Trzecia jej siostra, Jadwiga Gorzelak, wyemigrowała na początku lat osiemdziesiątych z Jelcza-Laskowic do Kanady.

Nie obyło się bez toastu wzniesionego, jak podkreślano, polskim szampanem: - Za powrót do Polski, za spełnienie marzenia życia.

***
Tatiana Trusowa urodziła się w wolnej Polsce. Żyła w niej tylko trzy lata. Do wolnej Rzeczypospolitej wróciła po 62 latach.

Podczas obchodów 83. rocznicy odzyskania niepodległości wiceburmistrz Tadeusz Kobielarz powiedział, że wolność jest bardziej stanem naszej świadomości, niż literą pisanego prawa, a z 83 minionych lat trzeba wyłączyć aż pół wieku ograniczania swobód przez obce siły.

Dla przybyszów z Kazachstanu wolność na pewno była starannie pielęgnowanym stanem świadomości. Bez tego nie szukaliby możliwości powrotu do Polski. Podobnie jak inni zesłańcy, świadomość wolności nosili w sobie przez długie lata. Spotkała ich nagroda. Nagrodą dla ludzi, którzy cierpieli i walczyli w imię wolności, jest pamięć historyków oraz tych, którzy z tej wolności korzystają na co dzień i potrafią się dzielić nią z innymi.

Uroczyste obchody Święta Niepodległości wyrażają wdzięczność tym ludziom, a także przypominają, że wolność nie jest dana raz na zawsze. Trzeba ją pielęgnować, a nierzadko o nią walczyć. O tych sprawach mówiono podczas uroczystej sesji Rady Miejskiej, a także podczas uroczystości zorganizowanych w szkołach.

Tekst i fot. Jerzy Smyk