|
|
“Gazeta Powiatowa – Wiadomości Oławskie” otrzymała zaszczytny tytuł “Gazety Dziesięciolecia”. Tytuł taki przyznano tylko dziesięciu gazetom lokalnym w Polsce |
|
My, pierwsza dekada... |
|
OŁAWA |
|
|
Drodzy Czytelnicy, oddajemy dziś w Wasze ręce gazetę ze zmienioną,
odświeżoną szatą graficzną. Wprawdzie to dziewczę zaledwie dziesięcioletnie, ale
w dzisiejszych czasach młodzież tak szybko dojrzewa, że coraz wcześniej wypada
dbać o wygląd. Zmieniła się winieta, mamy nowe rubryki, małe zamieszanie u stałych
Czytelników wywoła zapewne zmiana układu poszczególnych stron - trzeba będzie
trochę poszukać, by znaleźć to, co kogoś interesuje przede wszystkim.
Nowości, o których wspomniałem, to jednak tylko opakowanie. Zawartości naszego
pisma nie mamy zamiaru zmieniać, choć robimy wszystko, by je wciąż ulepszać.
Przeszliśmy długą drogę od gazety miejskiej i samorządowej do gazety prywatnej,
niezależnej, obejmującej teren całego powiatu. Mamy wiernych czytelników w ponad
stu miejscowościach. To zobowiązuje. Podobnie jak nasz wstępniak z 15 listopada
1990 roku, gdy pisaliśmy m.in.:
„Nie jesteśmy gazetą partyjną, nie zamierzamy lansować
żadnych programów, koncepcji politycznych czy ekonomicznych. Pragniemy adresować
nasze publikacje do wszystkich mieszkańców Oławy i okolic, wznosząc się ponad
podziały. Pragniemy rejestrować ważniejsze wydarzenia kulturalne, naukowe, oświatowe
i sportowe, odnotowywać sukcesy oławian w tych dziedzinach, w mieście i poza
nim. Interesować nas będą również problemy całej Ziemi Oławskiej, sprawy okolicznych
wsi i ich mieszkańców. Do nich również adresujemy naszą gazetę, ich również
zaliczamy do grona naszych stałych Czytelników”.
Dziś nie potrzebujemy nowego wstępniaka na kolejne dziesięć lat. Podpisujemy
się pod tym, co już raz napisaliśmy i czego z żelazną konsekwencją nadal bronimy.
Mam nadzieję, że w dużym stopniu nam się to udaje. To niewątpliwa zasługa wszystkich
naszych pracowników i współpracowników, byłych i obecnych. A przewinęła się
ich przez redakcję prawie setka. Gdyby doliczyć do tego jeszcze tych, którzy
choć raz zechcieli skorzystać z naszych łamów, lista nazwisk wydłużyłaby się
do kilkuset.
Kochani, to Wasza gazeta. Ponieważ nie sposób wymienić wszystkich, którzy przyczynili
się do tego, że gazeta istnieje, wymienię tylko tych, którzy ją współtworzyli
i trwają w redakcji bez przerwy przez dziesięć lat:.
|
Edward Bykowski - redakcyjny senior, od początku obdarzający wszystkich swoim wieloletnim doświadczeniem. Mimo siwych włosów, ilością energii obdzielić mógłby kilku młodzieńców, stały felietonista. Z racji korekty, w ostateczności uprawianej przez niego także nożyczkami, zwany bywa też Edwardem Nożycorękim.
|
Krzysztof Trybulski - to taki nasz Krzysiaczek-Misiaczek, rozdarty między politykę a sport, bo obie dziedziny kocha równie mocno. Kontrowersyjny, odważny, konsekwentny, czasem trudny we współpracy, ale bez niego nie wyobrażam sobie redakcyjnej pracy. Skuteczny. To po jego tekstach otrzymuję najwięcej telefonów z różnymi wyrazami.
|
Zbyszek Bachul - Czytelnicy znają go najmniej, ale to z jego pracą mają do czynienia najczęściej, bo to on od dziesięciu lat zajmuje się komputerowym łamaniem gazety. Najpierw męczył Cyfroseta, potem Venturę i Corela, teraz zgłębia moce Page Makera. Tysiące godzin spędził nad klawiaturą, aby Czytelnikom łatwo było połapać się w tym, co gdzie jest w naszej gazecie.
Pozostali pracownicy i współpracownicy przychodzili, odchodzili. Zresztą przychodzą i odchodzą nadal. Dla jednych staliśmy się tylko przystankiem i przygodą, dla innych odskocznią do dorosłego życia, dla jeszcze innych - przystanią. Tak się złożyło, że wkrótce po naszym małym jubileuszu wspólnie wkroczymy w kolejne stulecie, w kolejne tysiąclecie. Czy globalizacja i koncentracja kapitału zniszczą prasę lokalnej w takim wydaniu, do jakiego się przyzwyczailiśmy? Czy postęp techniczną sprawi, że szelest papieru dostępny będzie naszym wnukom jedynie w muzeum? Już czujemy dreszcz emocji. Cóż, bycie nastolatką wcale nie jest łatwe...
Jerzy Kamiński