|
|
- Rodzice nie rozmawiają z nami na temat narkotyków, alkoholu i papierosów - powiedzieli nam uczniowie Szkoły Podstawowej nr 4, podczas zorganizowanego marszu pod hasłem „Nie ćpam, nie piję, nie palę...” |
|
Czwórka mówi NIE! |
|
OŁAWA |
|
|
- Mój kolega aktor, mając dwadzieścia sześć lat, zmarł przez narkotyki, które zaczął brać jeszcze w szkole średniej. Dlatego wiem, ile zła wyrządzają. Stąd też moje zaangażowanie. Gdy w 1992 r. zaproponowano mi zorganizowanie we Wrocławiu jednorazowej akcji, zgodziłem się. Nie wiedziałem wówczas, że będę to robił do dzisiaj.
Dzieci, trzymając w rękach barwne plakaty, rysunki i ogromne kukły symbolizujące nałogi, przeszły ulicami Broniewskiego, Iwaszkiewicza i Osadniczą, głośno skandując „Nie ćpam, nie piję, nie palę”. Na zakończenie marszu, ze słowami „Idź zmoro do wora”, wyrzucono symbole nałogów.
|
|
Czy taka akcja jest potrzebna? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do uczestników marszu.
Kinga Tyczyńska-Jelonek, pedagog szkolny:
- Młodzież i dzieci mają bardzo wiele problemów, w tym również rodzinnych. Zatem coraz chętniej sięgają po papierosy, alkohol i narkotyki. Często nie wiedzą, że skutki takich decyzji są bardzo poważne i groźne dla zdrowia, a nawet życia. Nie można o tym nie mówić. Zwłaszcza w domu. Nasze dzieci bardzo szybko dorastają i trzeba wcześniej z nimi rozmawiać, a nie czekać, aż będzie za późno. Stąd też nasz udział w akcji. Mam nadzieję, że nie ostatniej.
Patrycja Lichańska, lat 7: - Nie wiem, co znaczy „nie ćpam”. Wiem za to, że papierosy, to coś bardzo złego. Moja babcia kiedyś paliła, ale nakrzyczałam na nią i przestała. Mama i tato nie palą. Dzisiaj bardzo mi się podobało.
|
|
Kamila Bobula, lat 11: - Maszerowałam, bo trzeba o tych sprawach mówić głośno. Jestem za mała, żeby przewidzieć, co będzie. Mam jednak nadzieję, że nigdy nie sięgnę po narkotyki, papierosy, czy alkohol. Mój tato już zrezygnował z palenia, głównie ze względu na zdrowie. Również i na mnie.
Paweł Bereżański, lat 10: - Wziąłem czynny udział w przygotowaniach, bo wierzę, że taki marsz pomoże. Widziałem w oknach i na ulicy dużo ludzi. Może są wśród nich tacy, którzy są uzależnieni i dzięki nam zerwą z nałogiem.
Monika, lat 10: - Mój tato pali i nie może przestać. Szłam przede wszystkim dla niego, żeby zrozumiał, że palenie to bardzo zły nałóg.
Karolina Olejniczenko, lat 12: - Nie malowałam plakatów, ale chętnie wzięłam udział w marszu, bo wiem, że mówienie o uzależnieniach jest bardzo potrzebne. Moi rodzice nie palą i nie piją. Nie miałam też styczności z narkotykami. Mam nadzieję, że dzięki nam ewentualni nałogowcy, którzy nas widzieli i słyszeli, przestaną pić i palić.
|
|
Iza, lat 12: - Wzięłam udział, bo chciałam pomóc ludziom uzależnionym.
Z narkotykami nie miałam kontaktu, ale wiem, jak działają. Dlatego nie polecam
nikomu. Znałam też kogoś, kto zmarł przez alkohol. Poza tym moi rodzice palą
i nie mogą przestać. To mnie bardzo martwi.