- Rodzice nie rozmawiają z nami na temat narkotyków, alkoholu i papierosów - powiedzieli nam uczniowie Szkoły Podstawowej nr 4, podczas zorganizowanego marszu pod hasłem „Nie ćpam, nie piję, nie palę...”

 

Czwórka mówi NIE!

powrót

OŁAWA


26 października odbył się kolejny uczniowski marsz przeciwko uzależnieniom. Protestowali uczniowie „Czwórki” wraz z nauczycielami. Również i tym razem jednym z organizatorów był Tadeusz Kozakowski z wrocławskiej pracowni teatralno - plastycznej „Ko.t”. Zapytany, dlaczego to robi, odpowiedział:

- Mój kolega aktor, mając dwadzieścia sześć lat, zmarł przez narkotyki, które zaczął brać jeszcze w szkole średniej. Dlatego wiem, ile zła wyrządzają. Stąd też moje zaangażowanie. Gdy w 1992 r. zaproponowano mi zorganizowanie we Wrocławiu jednorazowej akcji, zgodziłem się. Nie wiedziałem wówczas, że będę to robił do dzisiaj.

Dzieci, trzymając w rękach barwne plakaty, rysunki i ogromne kukły symbolizujące nałogi, przeszły ulicami Broniewskiego, Iwaszkiewicza i Osadniczą, głośno skandując „Nie ćpam, nie piję, nie palę”. Na zakończenie marszu, ze słowami „Idź zmoro do wora”, wyrzucono symbole nałogów.


Czy taka akcja jest potrzebna? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do uczestników marszu.

Kinga Tyczyńska-Jelonek, pedagog szkolny:

- Młodzież i dzieci mają bardzo wiele problemów, w tym również rodzinnych. Zatem coraz chętniej sięgają po papierosy, alkohol i narkotyki. Często nie wiedzą, że skutki takich decyzji są bardzo poważne i groźne dla zdrowia, a nawet życia. Nie można o tym nie mówić. Zwłaszcza w domu. Nasze dzieci bardzo szybko dorastają i trzeba wcześniej z nimi rozmawiać, a nie czekać, aż będzie za późno. Stąd też nasz udział w akcji. Mam nadzieję, że nie ostatniej.

Patrycja Lichańska, lat 7: - Nie wiem, co znaczy „nie ćpam”. Wiem za to, że papierosy, to coś bardzo złego. Moja babcia kiedyś paliła, ale nakrzyczałam na nią i przestała. Mama i tato nie palą. Dzisiaj bardzo mi się podobało.

Kamila Bobula, lat 11: - Maszerowałam, bo trzeba o tych sprawach mówić głośno. Jestem za mała, żeby przewidzieć, co będzie. Mam jednak nadzieję, że nigdy nie sięgnę po narkotyki, papierosy, czy alkohol. Mój tato już zrezygnował z palenia, głównie ze względu na zdrowie. Również i na mnie.

Paweł Bereżański, lat 10: - Wziąłem czynny udział w przygotowaniach, bo wierzę, że taki marsz pomoże. Widziałem w oknach i na ulicy dużo ludzi. Może są wśród nich tacy, którzy są uzależnieni i dzięki nam zerwą z nałogiem.

Monika, lat 10: - Mój tato pali i nie może przestać. Szłam przede wszystkim dla niego, żeby zrozumiał, że palenie to bardzo zły nałóg.

Karolina Olejniczenko, lat 12: - Nie malowałam plakatów, ale chętnie wzięłam udział w marszu, bo wiem, że mówienie o uzależnieniach jest bardzo potrzebne. Moi rodzice nie palą i nie piją. Nie miałam też styczności z narkotykami. Mam nadzieję, że dzięki nam ewentualni nałogowcy, którzy nas widzieli i słyszeli, przestaną pić i palić.


Iza, lat 12: - Wzięłam udział, bo chciałam pomóc ludziom uzależnionym. Z narkotykami nie miałam kontaktu, ale wiem, jak działają. Dlatego nie polecam nikomu. Znałam też kogoś, kto zmarł przez alkohol. Poza tym moi rodzice palą i nie mogą przestać. To mnie bardzo martwi.

(w)