Przyprowadzili konie, psy, koty, przynieśli chomiki. Była nawet krowa
- Rozmawiamy z naszymi zwierzątkami, ale one nawet w Wigilię nie mówią do nas ludzkim głosem - opowiadały dzieci uczestniczące w nabożeństwie z udziałem zwierząt

Pupile pobłogosławione

powrót

OŁAWA


Emanuela Adamczak z kotkiem Maciusiem po raz drugi przyszła na mszę z udziałem zwierząt
W niedzielne popołudnie przed kościołem pw. ŚŚ. Apostołów Piotra i Pawła, odprawiono nabożeństwo z udziałem zwierząt. Właściciele czworonogów tłumnie zebrali się po błogosławieństwo dla swoich czworonożnych przyjaciół. Oprócz psów, kotów i chomików przyniesiono króliki i świnki morskie, przyprowadzono konie, a nawet... krowę.

- Takie nabożeństwo, to miły akcent w codziennym życiu. Poza tym dowartościowanie naszych zwierząt. Na pewno jest potrzeba takiej mszy, bo widać zainteresowanie wśród właścicieli zwierzaków. Jeśli takie nabożeństwo będzie również w przyszłym roku, to na pewno będziemy razem z naszymi końmi – powiedział nam Jan Sienkiewicz ze szkoły jeździeckiej.

- Jestem po raz pierwszy ma takiej mszy – mówi Stefan Kowaliszyn, właściciel wspaniałej krowy. – Przyszedłem, bo uważam, że zwierzęta to stworzenia Boże i przynajmniej jeden dzień w roku powinien być świąteczny również dla nich. Towarzyszą nam one przecież wiernie w codziennym życiu. Taka msza jest bardzo potrzebna.
Justyna i Paulina Kołodyńskie przyniosły świnki morskie - Filipa i Fifi, a Kamila Krystowska chomika Kubę

Ania Zawora oraz siostry Klaudia i Monika Majgierówny przyniosły swoje chomiki. – Bardzo chciałam przyjść z moim chomikiem, bo może teraz przestanie mnie gryźć – mówi ze śmiechem Ania, właścicielka Dżerego. – A my przyszłyśmy, bo może po mszy nasz akrobata Kubuś będzie mniej rozrabiał – uzupełniają wypowiedź Klaudia i Monika.

Po raz pierwszy na takiej mszy była Gosia Skibińska wraz z Tusią. – Jestem pierwszy raz, ale to dlatego, że dopiero od niedawna mam królika. Myślę, że za rok też przyjdę.
Ania Zawora oraz siostry Klaudia i Monika Majgierówny przyniosły swoje chomiki

Justyna i Paulina Kołodyńskie przyniosły świnki morskie Filipa i Fifi, a Kamila Krystowska chomika Kubę. Dziewczynki przyszły, bo chciały zobaczyć, jak to jest na takiej mszy.

- Przyszłyśmy z naszymi zwierzątkami, żeby były zdrowe i grzeczne. Chciałybyśmy żeby z nami czasem porozmawiały, bo my rozmawiamy z naszymi zwierzątkami, ale one nie mówią do nas ludzkim głosem nawet w Wigilię – mówią zgodnie Justynka, Paulinka i Kamila.

 

Wiola Lubańska