|
|
Ten opis historyczny jest najbardziej wiarygodnym źródłem informacji z dziejów oławskiej
“Solidarności” dla Potomnych |
|
Echa naszych publikacji |
|
OŁAWA |
* Podane fakty “historyczne” są nieprawdziwe, a opisana historia sfałszowana. W roku 1981 nie byłem zastępcą naczelnika, a jedynie kierownikiem wydziału ogólnego. Na zastępcę naczelnika zostałem powołany dopiero 2 stycznia 1985 (już po stanie wojennym) jako bezpartyjny, mimo że stanowisko to było w nomenklaturze partyjnej.
* Po zarejestrowaniu związków zawodowych NSZZ “Solidarność” byłem jednym ze współzałożycieli tego związku, a następnie jego przewodniczącym w Urzędzie Miejskim w Oławie i działałem w tym związku do czasu wydania zakazu o zaprzestaniu działalności związkowej w urzędach administracji państwowej. Mimo to byłem zwolennikiem wolnych związków zawodowych i popierałem działalność związków poza administracją państwową.
* Nie likwidowałem biur oławskiej “Solidarności”. Jako pracownik administracji państwowej nie decydowałem o zabezpieczeniu pomieszczeń biurowych NSZZ “Solidarność”. Decyzje w tej sprawie podejmowały władze państwowe w oparciu o dekret wprowadzający stan wojenny. Dowódca grupy operacyjnej na teren miasta Oławy powołał jedynie komisję do zabezpieczenia majątku i zaplombowania pomieszczeń. Kłamstwem zatem jest, że byłem likwidatorem biur NSZZ “Solidarność”.
Fakty, które przedstawiłem, są prawdziwe i mogą być w każdej chwili potwierdzone przez osoby, które w tym czasie piastowały funkcje publiczne w Oławie. Oświadczam, że fałszowanie faktów przez osoby, które decydują o przekazywaniu historii dla potomnych, jest karygodne, a w stosunku do mojej osoby i moich bliskich bardzo bolesne. Największe moje zdumienie budzi fakt, że prawdziwą historię oławskiej “Solidarności” tworzy między innymi osoba, która w stanie wojennym miała kilkanaście lat. Cóż może ona powiedzieć o tych trudnych chwilach, a tym bardziej o mojej działalności?
Śmiem twierdzić, że autorom tego dokumentu chodziło między innymi o zniesławienie mojej osoby w oczach mieszkańców, a w przyszłości i moich potomnych. Komu i czemu ma służyć fałszowanie historii i podawanie nieprawdziwych faktów?
Jednocześnie oświadczam, że w 2000 roku zostałem poddany lustracji przez służby specjalne, w związku z planowanym powołaniem mnie na pełnomocnika do spraw niejawnych. Uzyskałem zaświadczenie upoważniające mnie do prowadzenia spraw tajnych, poufnych i zastrzeżonych w Urzędzie Miejskim, a więc uznano mnie za osobę wiarygodną.
Jednocześnie oświadczam, że pan Bogusław Kiczaty nigdy nie był w zainteresowaniu SB RUSW w Oławie jako aktywny działacz tzw. podziemnej “Solidarności” i nigdy też w tym czasie nie przejawiał żadnej wrogiej działalności wobec PRL. Kim więc jest pan Bogusław Kiczaty – wie chyba tylko on sam. Przebieg mojej pracy w MO i SB można sprawdzić w Archiwum Wydziału Kadr Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
1/ nie mogę szczegółowo ustosunkować się do tego dokumentu, gdyż nie jest mi znana jego pełna treść,
2/ za treść tego dokumentu bierze odpowiedzialność Zarząd Miejski w Oławie, decydując się na jego umieszczenie w kuli wieży ratuszowej,
3/ jako oficer kontrwywiadu oraz jako jeden z nielicznych w całym byłym województwie wrocławskim – zostałem w roku 1990 pozytywnie zweryfikowany do dalszej pracy w organach policji. Orzeczenie w tej sprawie wydała specjalnie powołana komisja weryfikacyjna, w skład której wchodzili tylko działacze “Solidarności”. Komisja ta, po szczegółowej analizie przebiegu moich wszystkich lat pracy zawodowej uznała, iż nie byłem (używając określenia autorów dokumentu) “wybijającym się” funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa i przyznała mi kredyt zaufania do dalszej pracy w organach.
Odnoszę wrażenie, że w dobie kampanii wyborczej niektóre osoby pragną rozgłosu i dopisania sobie do życiorysu przeszłości kombatanckiej. “Represjonowanie” niektórych z tych osób polegało często na kilkakrotnych rozmowach przy kawie z ówczesnym szefem SB w Oławie.
List ten jest jedynym, jaki ośmielam się opublikować w tej sprawie na łamach “Gazety Powiatowej – Wiadomości Oławskie”. Nie zamierzam dalej polemizować z autorami “dokumentu” bez względu na to, co jeszcze w tej sprawie zostanie opublikowane.
Styl i sposób ich postępowania pozostawiam do oceny czytelników i wyborców.
Nieprawdziwe fakty – sfałszowana historia
W związku z opublikowaniem w “GP-WO” fragmentów dokumentu pt. “Ten opis historyczny jest najbardziej wiarygodnym źródłem informacji z dziejów oławskiej “Solidarności” dla potomnych”, przygotowany przez Bogusława Kiczatego, Krystynę Sośnicką i Waldemara Trzaskę, że “po ogłoszeniu stanu wojennego wykonawcą likwidacji biur NSZZ “Solidarność” był zastępca naczelnika Franciszek Październik”, oświadczam:
Kto to jest Kiczaty?
W nawiązaniu do artykułu pt. “Afera z kulą” z 30 sierpnia oświadczam, że treść pisma, sygnowanego przez oławski NSZZ “Solidarność”, mającego się znaleźć w kuli oławskiego ratusza, jest przejawem kolejnych manipulacji i kłamstw wyrażanych przez rzekomych bardzo aktywnych działaczy “Solidarności”. W treści pisma “dla potomnych” pan Bogusław Kiczaty podaje fakty z historii, którą tworzy chyba sam dla siebie. Otóż 13 grudnia 1981 roku ja – Waldemar Ostapski – byłem funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej we Wrocławiu, a z SB miałem tyle wspólnego, co pan Kiczaty z działalnością w tzw. podziemnych strukturach “Solidarności”. Do pracy w Referacie Służby Bezpieczeństwa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Oławie zostałem oddelegowany z Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych we Wrocławiu dopiero w maju 1983.
Zostałem pozytywnie zweryfikowany
Jako “wyróżniony” z imienia i nazwiska w tzw. “dokumencie dla potomnych”, który został umieszczony w kuli oławskiego ratusza (GP-WO nr 35 z 30 sierpnia 2001), chciałbym oświadczyć, że: