Od 7 do 13 sierpnia w Ośrodku Charytatywno-Socjalnym, znajdującym się w “starym pałacu” w Jelczu-Laskowicach, przebywała grupa młodych Polaków z Ukrainy i Białorusi. Przyjechali na zaproszenie fundacji i księdza Franciszka Głoda z Wrocławia, który od lat prowadzi działalność charytatywną. Dzieci zwiedzały Wrocław, odwiedzały sklepy, poznawały polską kulturę. W organizowaniu wyjazdów i rozrywek dla dzieci pomagały dwie nauczycielki z jelczańsko-laskowickiego Gimnazjum nr 2 - Iwona Płaczek i Ewa Szeruga

Goście ze wschodu

powrót

JELCZ-LASKOWICE


Czwartkowe popołudnie, po obiedzie. W ośrodku szum i gwar. Słychać dziecięce głosy, stukanie kul bilardowych, ktoś gra na gitarze. Przebywa tu 46 młodych ludzi. Przyjechali, aby zobaczyć Wrocław, odświeżyć kontakt z językiem polskim. Są z większych miast, małych miasteczek i wsi. Mają od 6 do 19 lat. Po polsku rozumieją i mówią bardzo dobrze.

Zabytki, ZOO i polskie piosenki

Zwada ma 13 lat. W Polsce jest po raz pierwszy. - Mieszkam na Białorusi, w mieście Ostrowiec - mówi. - To niewielkie miasto, ale bardzo piękne. Tutaj odpoczywamy i jest bardzo wesoło. Poznałyśmy dużo dzieci z Ukrainy. Widziałyśmy we Wrocławiu Panoramę, Rynek, byłyśmy na wieży.

Lena ma 11 lat, przyjechała z małej białoruskiej wsi Michalszki. Wcześniej też nie była w Polsce. Masza ma 12 lat, mieszka na wsi. We Wrocławiu najbardziej podobało jej się Muzeum Narodowe.

- Rodzicom najbardziej zależy na tym, aby dzieci miały kontakt z jezykiem polskim - mówi Kazimiera Omelaniuk, jedna z opiekunek grupy, czuwająca nad całością. - Zwiedzały Panoramę Racławicką, były w McDonaldzie - to dla nich coś nowego, w Muzeum Narodowym. Uczą się polskich piosenek, głównie religijnych. Zobaczyły już Jelcz-Laskowice, były w jednej ze szkół, pochodziły po mieście, po sklepach.

- Wrocław bardzo podoba się dzieciom - mówi Walentyna Koleśnik, nauczycielka języka polskiego z Berdyczowa, która przyjechała z dziećmi.

Życzliwość i pomoc

Pałac w J-L, w którym mieści się Ośrodek Charytatywno-Socjalny parafii św. Elżbiety we Wrocławiu
Iwona Płaczek i Ewa Szeruga poznały księdza Franciszka Głoda na spotkaniach Sybiraków, które organizowały. Na jego prośbę postanowiły pomóc opiekunkom dzieci w organizowaniu ich wolnego czasu. Przygotowywały wyjazdy do Wrocławia, oprowadzały dzieci po mieście, niejednokrotnie udawało im się załatwić duże zniżki lub darmowe bilety do muzeów, na wieże kościołów, czy inne atrakcje turystyczne.

- Dzieci pływały statkiem, jeździły “Rumcajsem”, zwiedziły Rynek, Ostrów Tumski, ZOO - mówi Iwona Płaczek. - Wszędzie były bardzo ciepło przyjmowane. Oglądały naszą szkołę. Były grzeczne, miłe, serdeczne. Warto wspomnieć o księdzu Głodzie. To człowiek o wielkim sercu, niezwykle wyrozumiały i życzliwy. Cieszymy się, że mogłyśmy mu pomóc i sprawić radość dzieciom.

(mg)