6 sierpnia kolejny raz oławska grupa pielgrzymkowa wyruszy na Jasną Górę

Jest jeszcze czas na pielgrzymkę...

powrót

OŁAWA

Miejsce na twoją reklamę - PROMOCJA


W tamtym roku Ania miała roczek. Przepiękna dziewczynka z tak urzekającym uśmiechem, że faceci na pielgrzymce wręcz się zabijali o to, który ma pchać wózek. Piszę to na pewno pod wpływem wielu emocji, gdyż sam stawałem w konkury, w których nagrodą był uśmiech Aneczki, za każdym razem piękniejszy. Pani Bogusia, mama Ani, z pozostałymi dziećmi - dojrzewającą Marysią i młodszym, tryskającym energią Jankiem - postanowili w tamtym roku wybrać się pierwszy raz na pielgrzymkę do Częstochowy.

Oławska grupa pielgrzymkowa wchodzi w skład wrocławskiej pieszej pielgrzymki, która wyrusza do Częstochowy 6 sierpnia o godz.6.00 sprzed katedry we Wrocławiu. Zebranie organizacyjne w kościele Matki Boskiej Pocieszenia w Oławie - 3 sierpnia, czwartek, godz.18.00. Trzy pierwsze osoby, które dodzwonią się do redakcji w piątek, podczas dyżuru w godz.17.00-18.00 (tel.313-35-57) i prawidłowo odpowiedzą na pytanie: Jakiego koloru koszulki zabierają z sobą pielgrzymi z oławskiej grupy?, otrzymają takie koszulki gratis.

Podkreślam już na początku, że za każdym razem, gdy padnie słowo „pielgrzymka”, będzie nam chodzić o taką pieszą pielgrzymkę, kiedy wstaje się o 5.00 rano, zwija często przemoknięty namiot, myje się w kubeczku wody, pakuje i rusza... Czy parzy słońce, czy leje od rana do wieczora, idzie się przez lasy i wioski, czasami przystając, żeby otworzyć konserwę i zjeść parę kanapek.

Gdy szedłem 10 lat temu pierwszy raz, taki dodatek nie był potrzebny. Dziś mamy też “pielgrzymki”, kiedy wiesza się na szyi kamerę video, do kieszeni wkłada grubo wypchany portfel i wsiada się do autokaru (oczywiście z klimatyzacją). Po drodze najnowszy film z Antonio Banderasem i obiad w przydrożnej restauracji. Tak mija dzień. Wracamy szybko do domu, żeby zdążyć jeszcze na “Kiepskich”. Oczywiście, sam też uczestniczę w takich formach pobożności i nie neguję ich. Jednak nie śmiem nazywać ich pielgrzymkami.

Wracając do naszej uroczej rodzinki - odwiedziłem ją parę razy w tym roku. Jakoś człowieka ciągnie do ludzi szczęśliwych. Zawsze najważniejszym tematem była kolejna pielgrzymka. Dla dzieci to prawie jedyna forma wakacji. W tym roku na pewno będzie inaczej. Po pierwsze, pan Marek - głowa rodziny - już nie zgodzi się na samotne pozostanie w domu, ale idzie z całą rodziną, mimo iż to jego jedyny urlop. Ania będzie miała większy wózek, a Marysia z Jasiem mają zabrać instrumenty muzyczne, gdyż to właśnie śpiewanie jest jakby wypełnieniem całej pielgrzymki.

Może jeszcze jeden mały obrazek: młody chłopak wyjeżdża na wakacje ze znajomymi do Francji. Jest im tam bardzo dobrze. Mają własne auto, spore fundusze, piękną pogodę i wielu starych znajomych, którzy pragną ich zatrzymać jak najdłużej. Jednak gdy zbliża się 6 sierpnia, nasz młodzieniec nalega na szybki powrót do Polski. Jadą tak szybko, że przed samym Wrocławiem samochód wpada w poślizg, wypada z jezdni i fikołkuje 20 metrów w głąb pola. Na szczęście, wszyscy żyją. Po dwóch dniach wypuszczają ich ze szpitala. Nasz młody człowiek, pozszywany i poobijany, mimo nalegań rodziców prosi znajomych o dowiezienie go na pielgrzymkę. Tym razem, nie żeby prosić Boga, ale dziękować...

W zasadzie o każdym pielgrzymie można by coś pięknego napisać. Dlaczego idą? A gdy już pójdą, nie wyobrażają sobie, by nie iść znowu. Jak człowiek inteligentny, żyjący w dobrobycie, komforcie może świadomie i dobrowolnie decydować się na takie “katorgi”? Dlaczego? Zapytajcie ich. W naszym mieście i w okolicy żyją ich setki.

W tych dniach będą kupować duże ilości konserw; będą pytać w sklepach o kurtki przeciwdeszczowe, o żółte koszulki; będą dzwonić do was i prosić o pożyczenie namiotu, czy śpiwora. Łatwo ich rozpoznacie. Będą mieli zawsze uśmiech na twarzy i pewien niedefiniowalny błysk w oczach. Każdy z nich ma swoją własną odpowiedź. Ale już teraz wiem, że większość z nich nie będzie chciała jej zdradzić. To są takie nasze najgłębsze tajemnice, którymi dzielimy się tylko z Bogiem. Po prostu powiedzą - pójdź! Może już trochę późno na ten artykuł, ale pozytywnie zakładając, że „Wiadomości Oławskie” są rozchwytywane jak świeże bułeczki już w czwartek rano i od razu czytane “od deski do deski”, to jest szansa, że ktoś, kto nie wiedział, czy się wahał, czy jeszcze inny bał, teraz już... wie, że powinien przyjść dziś (czwartek - 3 sierpnia) o 18.00 do kościoła MB Pocieszenia. Będziemy mieli takie swoje spotkanie - modlitewne i organizacyjne. Zobaczysz tych ludzi, którzy mają już dosyć telewizora, czy komputera; którzy chcą na moment oderwać się od tych plotkarskich pogawędek i jałowych dyskusji; którzy troszcząc się o swoje rodziny i swoich bliskich, pragną im coś pięknego ofiarować. I w końcu będą i tacy, którym pojednanie przychodzi ciężko. Nie potrafią wyciągnąć ręki, ale idą. Rozwiązanie wtedy przychodzi samo, gdyż pielgrzymka nie pozwala nikomu powrócić do domu, nie pojednawszy się z bratem...

Dziwny artykuł. Sam już nie wiem, co chciałem w nim opisać. Może po prostu chciałem podzielić się radością, jaką jest dla mnie możliwość już kolejnego wyruszenia w drogę i spotkania tych wszystkich wspaniałych ludzi. Nawet jeśli przeczytałeś go za późno, lub wciąż walczysz z myślami - nigdy nie jest za późno. Możesz nawet jeszcze 6 sierpnia rano przyjechać pod katedrę we Wrocławiu, odnaleźć grupę nr 4 i dołączyć do niej. A jeżeli jesteś jeszcze trochę odważny, możesz podejść do mikrofonu i powiedzieć: “Przeczytałem taki dziwny artykuł i...”.

Tomek Wilgosz