Oławska grupa Powerslaves prezentowała się ostatnio na deskach Ośrodka Kultury. W swoim dorobku ma już płytę demo, a niebawem zamierza nagrać drugą

Ich troje - nasi twórcy

powrót

OŁAWA



Powerslaves podczas koncertu w OK

Grupa składa się z trzech muzyków, ale poszukuje basisty i gitarzysty. Zespół gra dźwięki heavy metalowe z elementami symfonicznymi. Muzykę do utworów komponuje Paweł Jakubowski - instrumenty klawiszowe, wraz z Krzysztofem Myszkowskim - gitara. Autorem tekstów jest wokalista Paweł Szajkowski, który pisze słowa do piosenek, gdy muzyka jest gotowa. Dźwięki sprawiają, że w jego głowie powstają wizje i fantazje, rodzące słowa. Paweł jest samoukiem. Początkowo robił to tylko dla siebie, ale potem, gdy nadarzyła się okazja, by zaprezentować się innym - skorzystał z niej. Muzyka pozwala mu się spełnić. Nigdy nie chciałby tworzyć czegoś, co służyłoby tylko jemu. Oprócz muzyki, interesują go książki, komputery, sztuki walki. Jest autorem wielu opowiadań.

Krzysiek gra na gitarze od ósmej klasy szkoły podstawowej. Nigdy nie uczęszczał do żadnej szkoły muzycznej. Gitarą zainteresował się, gdy sąsiad pokazał mu kilka chwytów. Wcześniej próbował uczyć się gry na instrumentach klawiszowych, ale stwierdził, że gitara jest zdecydowanie ciekawsza. Utwory, które zaczyna tworzyć, zwykle powstają spontanicznie, są wynikiem improwizacji. Inspiracja to dla niego stary rock, a przede wszystkim heavy metal. Muzyka jest odskocznią od codziennych problemów.

Chcieliby, by ktoś zainteresował się ich zespołem, wtedy byłaby szansa wybicia się. Wszyscy członkowie zespołu mają świadomość, że do tego celu czeka ich jeszcze długa droga.

- Aby się wybić, trzeba dużo pracować - mówi Paweł, wokalista. - Nam jeszcze wiele brakuje, by móc to zrobić.

Twórcą nazwy zespołu jest Paweł Jakubowski. Podobnie jak pozostali członkowie, jest samoukiem muzycznym. Nie ma innych zainteresowań oprócz muzyki. To ona pochłania go bez reszty. Jest jedyną przyjemnością i satysfakcją, którą osiąga z życia. Zanim napisze jakiś utwór, muszą się narodzić poszczególne dźwięki, potem powstaje reszta. O sobie mówi, że jest impulsywny i kieruje się emocjami, ale jednocześnie jest spokojny. Chciałby nagrać płytę wydaną przez znaną wytwórnię i zagrać parę wielkich koncertów.

Gdy wychodzą na scenę, czują się wyjątkowo. Lubią dreszczyk emocji, który temu towarzyszy. To jest miejsce, które motywuje ich do dalszej pracy. Oprócz wspólnych spotkań, każdy ćwiczy indywidualnie w domu. Chcieliby, by polski rynek muzyczny otworzył się na inne rzeczy, niż tylko „lekka muzyka”. Wcale nie negują tego typu muzyki, bo każdy ma prawo słuchać tego, co lubi. Ale nasze społeczeństwo nie może zamykać się przed innymi gatunkami równie atrakcyjnymi.

Po ostatnim koncercie w OK zdecydowanie poszerzyło się grono ich sympatyków. Chcieliby częściej prezentować się na scenie. Myślą o tym, by pokazać się także poza Oławą.

Tekst i fot.:
Beata Borowicz