Około dziesięciu lat temu, Eugeniusz Bagiński, autor opracowania “Rodowód nowego miasta Jelcz-Laskowice”, napisał: Nowe miasto Jelcz-Laskowice, jakby ścigane losem, musiało rozpoczynać swój start w tak ciężkich gospodarczo, jak obecnie, czasach. Start bywa z reguły trudny, ale Jelcz-Laskowice musi borykać się z problemami dodatkowo ów start utrudniającymi... Mieszkańcy chcą jednak, jak wielokrotnie to wyrażali, “mieszkać w mieście”... Obiektywnie rzecz ujmując, mieszkańcy mają prawo, a władze obowiązek (wedle mieszkańców) sprostać wszystkim problemom, “bo to oni (władze) tego chcieli, im, a nie nam – mieszkańcom, potrzebne było to miasto
|
Miasto ścigane losem |
|
OBOK NAS
|
|
|
Do czasu wyboru przewodniczącego RNMiG obradom przewodniczył radny – senior Leonard Bagiński. Na przewodniczącego RNMiG wybrano Zbigniewa Jankowskiego, dotychczasowego przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej. Jego zastępcami zostali: Franciszek Put, Roman Mróz – ówczesny dyrektor ZDUNG, oraz Wit Suchy – ówczesny sekretarz Komitetu Zakładowego PZPR w JZS. Prezydium RNMiG uzupełniali przewodniczący stałych komisji – Andrzej Jaworski, Wojciech Kasprzyk, Władysław Jeliński, Zdzisław Nowacki, Tadeusz Wygoda i Stanisław Żabski.
Podczas drugiej sesji RNMiG, która odbyła się 29 stycznia 1987, wybrano naczelnika miasta i gminy. Został nim Eligiusz Piechota. Do tego czasu sprawował on funkcję inspektora oświaty i wychowania w Laskowicach Oł.
Wątpliwości też nie miał Jan Dalgiewicz, ówczesny dyrektor JZS, jeden z inspiratorów miastotwórczego procesu: Dzisiaj (wypowiedź z października 1992 – p. red.) nie tylko nadal uważam, że jest to niepowtarzalne wydarzenie, ale to moje przekonanie pogłębia się. Często odbiera się je jako efekt ambicji. Ale same ambicje, niepoparte głębokim i obiektywnym uzasadnieniem, byłyby co najmniej śmieszne. Przede wszystkim funkcjonowanie fabryki nie było tak całkiem uniezależnione od tego, co dzieje się za płotem... Podstawową część załogi fabryki stanowili już wówczas mieszkańcy gminy Laskowice, która miała status gminy wiejskiej, o ograniczonych kompetencjach i możliwościach załatwiania różnego rodzaju potrzeb społecznych. A były to czasy, kiedy brakowało wszystkiego. Wobec ograniczonych możliwości gminy, fabryka, chcąc nie chcąc, musiała włączać się do rozwiązywania tych problemów. Żeby zmienić ten układ i uwolnić się od załatwiania spraw niezwiązanych z procesem produkcji, trzeba było zmienić formułę gminy. Tylko uzyskanie praw miejskich umożliwiało zmianę tego stanu, bo dawało władzom gminy znacznie szersze kompetencje i możliwości...
Dalgiewicz podkreślał, że nie można mieszać procesu zabiegania o prawa miejskie z kwestią inwestowania w Laskowice, a wcześniej w Oławę: Wiązało się to z żywotnymi interesami fabryki. Jednym z warunków w powodzeniu zabiegów o inwestycje i licencje w JELCZU, była konieczność zapewnienia odpowiednich kadr. To był warunek, aby uzyskać pieniądze na potrzebne inwestycje. Zmuszeni więc byliśmy (JZS – p. red.) do budowania mieszkań – najpierw w Oławie, później w Laskowicach...
Przypomnijmy sobie, jaką przewidywano wielkość produkcji autobusów licencyjnych – 5 tys. rocznie. Potrzebni więc byli ludzie. Rozbudowa Oławy, a później Laskowic Oł., była konsekwencją decyzji z początku lat siedemdziesiątych. I właśnie te decyzje wymuszały inwestowanie w ciepło, wodę itp.
Podczas sesji Rady Miejskiej w J-L odbywającej się 26 marca 1993, burmistrz Jolanta Lubowicz mówiła o piśmie do wojewody wrocławskiego w sprawie włączenia gminy J-L do obszarów o szczególnym zagrożeniu bezrobociem strukturalnym. Wówczas wynosiło ono 16,2 %, aktualnie – ponad 25 %. Problem bezrobocia szybko stał się czymś deprymującym zarówno dla władz samorządowych, jak i dla mieszkańców. Do końca lat osiemdziesiątych możliwość zdobycia mieszkania oraz pewność pracy były głównymi motywami osiedlania się w J-L.