Mniej powietrza - więcej pasażerów

powrót

OŁAWA


Miłą informację otrzymali kilka tygodni temu za pośrednictwem gazety niektórzy pasażerowie PKS Oława. Od 1 września wprowadzono pewne korzystne zmiany na liniach komunikacji specjalnej, obsługujących trasy łączące Wrocław z Jelczem-Laskowicami i Wrocław z Oławą. To krok w dobrym kierunku, szczególnie dla osób uprawnionych do zniżek, których dotąd wcale nie było na tych liniach.

Ponadto w tabeli cen biletów zmniejszono 10-kilometrowe progi odległości na 5-kilometrowe. Kupując przedtem bilet do miejscowości odległej o 3 km albo o 10 - płaciło się tyle samo. Czyli np. bilet z dworca PKS do Górnika kosztował tyle samo, ile do Marcinkowic. Teraz za trasę do pięciu kilometrów płaci się mniej, niż za 10 km. Podobnie jest z każdą następną podzieloną dziesiątką - do 15 czy 25 km trzeba teraz zapłacić mniej, niż do 20 czy 30.

Czytelnicy nie byli skorzy do pochwał, ale niektórzy wyrazili zadowolenie, wiążąc je z logiczną propozycją, która może być obustronnie pożyteczna - dla pasażerów i oławskiej firmy PKS. Chodzi o ten pierwszy pięciokilometrowy próg, który obowiązuje od 1 września tylko na liniach komunikacji specjalnej (autobusy z czerwonymi tablicami określającymi trasę). Natomiast to nie dotyczy autobusów tej samej oławskiej PKS, obsługujących wszystkie normalne kursy, zaczynające się i kończące na dworcu w Oławie lub w obrębie Jelcza-Laskowic. Wprowadzenie jednolitych progów odległości, choćby tylko w najniższym przedziale, czyli do pięciu kilometrów, znacznie poprawiłoby możliwości komunikacyjne mieszkańców, jednocześnie przysparzając pasażerów.

Weźmy dla przykładu trasę pomiędzy oławskimi dworcami PKP - PKS. Dzieli je niewiele ponad 2 km, ale trzeba zapłacić tyle, ile za 10 km, czyli 3 zł. Przy progu do 5 km, ustalonym tylko dla komunikacji specjalnej, płaci się 2 zł. Takie rozwiązanie byłoby korzystne na wszystkich liniach PKS Oława, w obrębie miasta - na co dzień, a szczególnie w soboty i niedziele, kiedy nie kursują autobusy komunikacji miejskiej na linii nr 2 i jest ich dużo mniej na jedynce. Przybyłoby możliwości i pasażerów - bez jakichkolwiek dodatkowych kosztów. Tyle tylko, że te zwykłe kursowe autobusy powinny się zatrzymywać “na żądanie” również na przystankach komunikacji miejskiej.

Pasażerowie muszą jednak przywyknąć do tego, że inne zasady obowiązują w komunikacji miejskiej, a inne w normalnej i specjalnej. PKS Oława honoruje różne ustawowe uprawnienia do zniżek na wszystkich swoich liniach. Natomiast w komunikacji miejskiej w Oławie, obsługiwanych przez autobusy tej samej oławskiej PKS, są inne kategorie uprawnień do zniżek. Osoby której ukończyły 70 lat życia jeżdżą bezpłatnie (czego nie ma na liniach PKS!), zaś za bilet ulgowy płaci uprawniony o połowę mniej, niż za normalny. Trochę to skomplikowane, ale w końcu każdy może się nauczyć tego, co mu przysługuje. Najważniejszy jednak byłby gest dobrej woli ze strony oławskiej PKS, już i tak wielce zasłużonej dla mieszkańców Ziemi Oławskiej. Właśnie ten pierwszy próg w cenach biletów na trasy normalnej komunikacji do 5 kilometrów - może sprawić dużo dobrego. Trasy w Oławie oraz łączące ją z Godzikowicami, Gajem, Stanowicami, Siedlcami, Starym Otokiem i Starym Górnikiem, utworzyłyby pod względem pasażerskich kosztów jakby dodatkową sieć miejskiej komunikacji. Podobnie w Jelczu-Laskowicach.

Lokalne władze nie dołożą ani grosza do finansowania swojej miejskiej, nie dołoży PKS, raczej zyska, a jednak praktycznie przybędzie mieszkańcom mnóstwo dodatkowych kursów w mocno “dziurawych” miejskich rozkładach jazdy. To będzie ze strony tej firmy kolejny społecznie ważny krok do przodu. Pod względem finansowym bardziej opłaca się tańsze przewożenie pasażerów, niż powietrza...

Edward Bykowski
edward@gazeta.olawa.pl